Czego obawiał się Fornalik?

05.05.2009
Na szybko "łatał" w Poznaniu defensywę szkoleniowiec Ruchu Chorzów. Nie mógł zagrać Maciej Sadlok, a w trakcie meczu kontuzji doznał Krzysztof Nykiel. Na boisko wybiegł Ireneusz Adamski.
- Były obawy, bo pierwszy raz widziałem w akcji Piotra Kieruzela na prawej obronie, natomiast Ireneusza Adamskiego pamiętam z ligowych boisk fragmentarycznie - tłumaczy Waldemar Fornalik. I końcówka pierwszej połowy pobudzała czarne myśli, bo "Niebiescy" stracili gola. - Nie skrytykowałem drużyny za tę odsłonę. Wytknęliśmy sobie tylko błąd, po którym padła bramka, i powiedziałem, że wszystko jest jeszcze do zrobienia. Nawet zwycięstwo. Po przerwie nasza obrona była dosyć pewna - chwali szkoleniowiec.

Parę stoperów stworzyli Rafał Grodzicki i Adamski. 35-latek zimą został przeniesiony do drużyny z Młodej Ekstraklasy, ale w końcu przywrócono go do pierwszego zespołu i dziś przydaje się jego doświadczenie. - Mieliśmy grać zachowawczo. Nasza formacja nie popełniła poważnych błędów. Gola straciliśmy dopiero po kontrze - wskazał  "Grodek".
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również