Ćwielong: Lech czy Legia nie grają tak równo i solidnie jak Ruch

31.03.2010
Zawodnik urodzony w Chorzowie jest dziś graczem Śląska Wrocław. Piotr Ćwielong nie przypomni się jednak w sobotę kibicom Ruchu. - Żałuję, bo to zawsze ważne mecze dla mnie - przyznaje.
"Pepe" musi pauzować za żółte kartki. - Żałuję, bo to zawsze ważne mecze dla mnie. A tak zasiądę na trybunach i będę trzymał kciuki za Śląsk. Kogo będą wspierali bliscy? I tu jest problem, bo... oni od dawna kibicują Ruchowi, więc pewnie ich sympatia zostanie podzielona - przyznaje Ćwielong, który w zespole "Niebieskich" nadal ma kolegów. - Szkoda, że "Pepe” nie zagra przy Cichej, bo spędził u nas sporo czasu i miałby się okazję przypomnieć. Z drugiej strony, dla nas to dobrze, bo pewnie chciałby coś udowodnić - wskazuje Łukasz Janoszka.

Absencja Ćwielonga nie jest jedynym zmartwieniem Ryszarda Tarasiewicza. Za kartki pauzują bowiem także Vuk Sotirović i Tadeusz Socha. Szkoleniowiec zespołu z Wrocławia ma ponadto problem ze złożeniem defensywy, bo kontuzjowani są Jarosław Fojut i Amir Spahić. Przed Śląskiem zatem bardzo trudne wyzwanie. - Ruch jest na fali, wygrywa regularnie i z dużą łatwością. Ale z tego, co pamiętam, to akurat Śląsk wywoził z Chorzowa punkty często. I na to teraz liczymy. Musimy się w końcu przełamać, a wtedy wszystko powinno "załapać" w naszej grze - uważa 23-letni wychowanek szkółki Stadionu Śląskiego.

Ekipa z Wrocławia w tym sezonie walczy już tylko o to, aby sobie jak najszybciej zapewnić utrzymanie. A na co stać Ruch zdaniem Ćwielonga? - Lech czy Legia nie grają tak równo jak chorzowianie. Tyle, że w końcówce sezonu pojawi się presja. Jeśli sobie z nią poradzą, to nie powinni mieć problemów, aby się znaleźć w europejskich pucharach. Będę im wtedy kibicował.

Dodajmy, że Ćwielong na Cichej rozegrał 150 spotkań i strzelił 36 bramek.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również