Ćwielong: Czujemy respekt przed Ruchem, ale remisu nie chcemy

02.12.2009
Już w niedzielę kolejny hit ekstraklasy z udziałem Ruchu. Wraca do Chorzowa zawodnik, który się w tym mieście wychował i uczył gry w piłkę. - Sentyment pozostał, ale szatni nie pomylę - zapewnia.
Ćwielong do pierwszego zespołu Ruchu wchodził jako nastolatek. Klub przeżywał wówczas poważne problemy finansowe. - Gdyby nie trenerzy Jerzy Wyrobek i Dariusz Fornalak, to mógłbym nie być w tym miejscu,  w którym jestem. Ruchowi wiele zawdzięczam, a w Chorzowie nadal mam mieszkanie. Wiele miłych chwil przeżyłem w niebieskich barwach i wielu fajnych ludzi poznałem. Z niektórymi chłopakami nadal mam kontakt. Jakiś miesiąc temu z Michałem Pulkowskim zjedliśmy obiad. Za to z Grzesiem Baranem od kilku tygodni umawiamy się na spotkanie z rodzinami i jakoś nie wychodzi, bo nie ma czasu. Trzeba te plany odłożyć na przerwę zimową - wskazuje Ćwielong.

Wychowanek Stadionu Śląskiego kiedyś strzelił gola w barażach o utrzymanie w ówczesnej II lidze, należał do ulubieńców chorzowskiej publiczności. Potem został sprzedany za blisko milion złotych do Wisły (de facto Ruch spłacił stary dług) i wypożyczony ponownie na Cichą. Wtedy jego gra była już oceniana znacznie bardziej surowo. Nie brakowało gwizdów. - Kiedy ostatnio przyjechałem na ten stadion przywitano mnie jednak w ciepły sposób. Skandowano nawet moje nazwisko. Jak będzie teraz? Zobaczymy. Wierzę, że większość kibiców zapamiętała, że zawsze dawałem z siebie wszystko, kiedy grałem w Ruchu - mówi "Pepe", który ma spore szanse, aby wyjść w pierwszym składzie mistrza kraju.

Jak podkreśla, stęsknił się za atmosferą piłkarskiego święta. Klub z Reymonta w tym sezonie rozgrywa swoje mecze w Sosnowcu, które ogląda garstka widzów. W niedzielę stadion w Chorzowie powinien się wypełnić do ostatniego miejsca. - Kibice pewnie będą mobilizowali Ruch do ataków. Dlatego szykuje się bardzo ciekawe widowisko, bo my też bronić się nie zamierzamy. Remis nas nie interesuje. Straciliśmy już zbyt wiele punktów i teraz musimy znowu odskoczyć od reszty stawki. Liczy się tylko wygrana - zaznacza 23-latek. Skąd jego zdaniem tak dobre wyniki "Niebieskich" w tym sezonie? - Chłopaki uwierzyli w siebie, a nie brak w tym zespole dobrych piłkarzy - odpowiada.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również