Cracovia - Ruch 1:1. Nie ma Stępla? Jest Arak!

20.08.2016
Jest życie po Mariuszu Stępińskim! Kibice Ruchu zastanawiali się jak poradzą sobie ich ulubieńcy bez swojego snajpera, który jest o krok od podpisania kontraktu z francuskim FC Nantes. Jakub Arak zdał egzamin, ale jego trafienie nie wystarczyło do zwycięstwa na stadionie "Pasów".
Norbert Barczyk/PressFocus
Wydarzenie
6 minut przed końcem Sebastian Steblecki, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, dośrodkował na głowę Miro Covilo. Kamil Lech, który grał dobre zawody, źle obliczył tor lotu piłki i Bośniak nie miał najmniejszych problemów z wyrównaniem. Szkoda - "niebieskim" tuż przed końcem uciekły dwa punkty.

Bohater
Jakub Arak udźwignął presję oczekiwań po wyjeździe do Francji Mariusza Stępińskiego. Napastnik Ruchu był najgroźniejszym zawodnikiem swojej drużyny pod bramką rywala. To on po stałym fragmencie gry otworzył wynik meczu. W 45. minucie dośrodkowywał Lipski, zagranie przedłużył jeszcze Rafał Grodzkcki, a Arak - w stylu "Stępla" - głową pokonał Grzegorza Sandomierskiego.

Rozczarowanie
Mecz w Krakowie zawodnicy grali przy pustych trybunach - w takich warunkach nawet najlepsze widowisko odbywa się w atmosferze gierki sparingowej. Oby jak najmniej piłki przy takiej otoczce, bo to po prostu bez sensu! 

Co ciekawego?
- Mecz z trybun oglądał selekcjoner reprezentacji Polski, Adam Nawałka. W ciszy i spokoju mógł analizować grę potencjalnych kadrowiczów.

- Początek meczu w Krakowie przeciętny - obie drużyny miały kłopoty z zagrożeniem bramce rywala. W końcu do ataku ruszyli gracze "Pasów". Pierwsza interwencja Kamila Lecha była dość niepewna, kolejna - po strzale Marcina Budzińskiego, wymagała już od młodego golkipera "niebieskich" sporego wysiłku.

- Z biegiem czasu podopiecznych trenera Waldemara Fornalika zaczynała się zazębiać. Gospodarze coraz więcej problemów mieli z Jakubem Arakiem. Ten zmarnował pierwszą okazję do zdobycia bramki, druga - po wspomnianym wyżej stałym fragmencie gry, została wykorzystana bezbłędnie.

- Po zmianie stron gospodarze nie potrafili przedrzeć się przez solidnie grającą defensywę "niebieskich". Ruch był groźniejszy. Najpierw mocno z ostrego kąta strzelał Piotr Ćwielong, kilka minut później "Pepe" wypracował doskonałą okazję Arakowi. Chorzowianie wyprowadzali groźne kontry i aż prosiło się, by któąś z nich wykorzystać.

- Na kwadrans przed końcem akces do kolejnego tytułu interwencji kolejki zgłosił Kamil Lech. Z rzutu wolnego w okienko przymierzył Deleu, a 21-latek w kapitalnym stylu wybił piłkę na rzut rożny!

- W 80. minucie okazję do wyrównania stworzył Cracovii... sędzia Paweł Gil. Arbiter "wymyślił" sobie faul Michała Koja na Jakubie Wójcickim, dając "Pasom" rzut wolny z 16 metra. Erik Jendrisek kopnął mocno, ale prosto w mur.

- Ostatnim akcentem meczu było sytuacyjne uderzenie Michała Koja po rzucie rożnym. Sandomierski złapał piłkę na linii bramkowej a sędzia Gil zakończył zawody.

- Ruch w lidze wciąż nie potrafi skończyć meczu z czystym kontem po stronie strat. Starcie z Cracovią było jedenastym z rzędu, w którym podopieczni trenera Fornalika dali sobie wbić bramkę.

Cracovia - Ruch Chorzów 1:1 (0:1)

0:1 - Arak 45'
1:1 - Covilo 86'

Cracovia: Sandomierski - Deleu, Wołąkiewicz, Poczak, Diego (84' Steblecki) - Wójcicki (83' Wdowiak), Dimun (46' Vestenicky), Covilo, Budziński, Szczepaniak - Jendrisek.

Ruch: Lech - Konczkowski, Grodzicki, Koj, Oleksy - Mazek (69' Moneta), Surma, Urbańczyk, Lipski, Ćwielong (90' Kowalczyk) - Arak (85' Nowak). 

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Żółtek kartki: Dimun (Cracovia), Grodzicki, Koj (Ruch)
autor: Łukasz Michalski

Przeczytaj również