Cracovia - Ruch 1-4. "Niebiescy" demolują przy Suchych Stawach!

27.03.2010
"Sztycha" nie zrobiła Cracovia w meczu z Ruchem! Chorzowianie świetnie rozpoczęli i nie spuszczali z tonu. To ich najlepszy mecz w tym roku! Sam Artur Sobiech strzelił dwa gole i zaliczył dwie asysty.
Rozwiązał worek z bramkami Marcin Zając, świetnie obsłużony przez "Abdula". Sobiech jesienią takimi podaniami uruchamiał Andrzeja Niedzielana. Dziś skorzystał z tego "Kicaj", który tym samym zrehabilitował się za fatalny występ w Warszawie z Legią. Jak rozpoczęła się pierwsza odsłona, tak wyglądała i druga. Jeden z pierwszych ataków "Niebieskich" po przerwie i Sobiech podwyższył wynik, a cudowną asystą popisał się Michał Pulkowski. To doświadczony pomocnik przejął dzisiaj opaskę kapitańską i radził sobie z nią naprawdę wybornie.

Zobacz bramki strzelone przez "Niebieskich" przy Suchych Stawach >

Zwykle piłkarzy Ruchu na boisko wyprowadza Grzegorz Baran, lecz ani on, ani Maciej Sadlok, Krzysztof Nykiel i wspomniany Niedzielan nie mogli wystąpić w Krakowie. Mało tego! Ruch we wtorek rozegrał 120 minut w Warszawie, a był znacznie żywotniejszy niż Cracovia. - Jak widać jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Mecz z Legią dał nam w kość, a jednak zdołaliśmy zregenerować siły - cieszył się Łukasz Janoszka, który strzelił trzeciego gola. Głową piłkę zgrał Sobiech, a "Ecik" kilka metrów od bramki przyjął ją lewą nogą, czym zmylił obrońcę, i uderzył prawą. Soczyście, mocno i pod poprzeczkę. Był to gol z dedykacją. - Narzeczona jest w ciąży. To dla niej - zdradził Janoszka, który umieścił futbolówkę pod koszulką, dając wyraz swojej podwójnej radości.

Na tym "Niebiescy" atakować nie skończyli. Wysokim pressingiem w środku pola co chwilę odbierali piłkę gospodarzom. Nie pozwolili im rozwinąć skrzydeł ani na minutę! Świetnie w odbiorze spisywał się Gabor Straka. Cała drużyna mądrze przesuwała i wyprowadzała ciekawe kontry. Efekt? Wojciech Grzyb idealnie, na nos dośrodkowuje do Sobiecha, a ten choć obstawiony dwoma obrońcami, kieruje piłkę do siatki! - Boli strasznie, bo przegraliśmy w tak wysokich wymiarach i to jeszcze u siebie - kręcił głową Mariusz Sacha, który zdołał zdobyć gola honorowego. Błąd w tej sytuacji popełnił nierozgrzany Krzysztof Pilarz. Nie zdołał złapać strzału Radosława Matusiaka i z dobitką pospieszył "Saszka".

Na więcej Cracovię nie było stać, bo Ruch rozegrał tego dnia wyśmienite zawody.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również