Cracovia łudzi się, że nie spadła, dlatego ma o co grać z Ruchem?

03.05.2012
- Na utrzymanie nie mamy co prawda szans, ale jeszcze czeka nas tak zwane podsumowanie pewnych spraw. Różne chodzą pogłoski - mówi Tomasz Kafarski, trener Cracovii, przed meczem z Ruchem Chorzów.
Co dokładnie szkoleniowiec Cracovii ma na myśli, skoro jego drużyna straciła matematyczne szanse na wydostanie się ze strefy spadkowej? - Być może nie wszyscy dostaną licencję, być może liga zostanie rozszerzona. Nie szukam żadnej szansy ratunku, ale... Cracovia jeszcze nie spadła! - przekonuje Kafarski. Dodajmy, że znaki zapytania przed postępowaniem licencyjnym są stawiane przy Podbeskidziu, Górniku, a i Ruch do końca spać spokojnie nie może. "Pasy" liczą więc na potknięcie między innymi jednego z tych klubów.

Słowa Kafarskiego przypominają to, co mówił dwa lata temu Marcin Brosz, wówczas trener Odry Wodzisław. - Wierzymy, że może jakimś cudem się utrzymamy. Może nie przez przypadek strzeliliśmy bramkę w 90. minucie i nie jesteśmy teraz na ostatnim miejscu w tabeli, lecz na tym przedostatnim? Jasne, teoretycznie spadliśmy, bo tak wynika z regulaminu, ale jako pracownicy klubu łudzimy się, że nie wszystko zostało przesądzone. W poprzednim sezonie zespół z przedostatniego miejsca utrzymywał się w lidze - wskazywał.

Brosz miał na myśli właśnie Cracovię, która spadła w sezonie 2008/09, lecz w wyniku postępowania licencyjnego pozostała w gronie klubów ekstraklasy, bo zdegradowano wyżej notowany ŁKS Łódź. Odra i Marcin Brosz ostatecznie zostali pozbawieni złudzeń. Na ponowny cud czeka teraz Cracovia.

By zwiększyć swoje szanse, ekipa z Krakowa powinna zająć przedostatnie miejsce w tabeli. Ma więc teoretycznie o co grać z Ruchem. Ba! Argument ten na odprawie przed meczem wykorzysta zapewne trener Tomasz Kafarski.

- Nie mam pojęcia, czy zawodnicy po spadku do I ligi zwieszą głowy i nie podniosą się już do końca. Czy raczej odwrotnie - zmobilizują się maksymalnie, by z honorem pożegnać się z ekstraklasą - mówi Waldemar Fornalik zapytany o Cracovię. - Pewne jest, że to zespół, który potrafi grać w piłkę, ale z różnych przyczyn nie punktował w lidze, więc spada. To dla nas sygnał, że musimy być maksymalnie skoncentrowani i zdyscyplinowani przez całe spotkanie - dodaje trener chorzowian.

Jedno jest pewne - jeśli Ruch dziś nie wygra, będzie to oznaczało, że nie zasługuje by walczyć o najwyższe cele w ekstraklasie. Dziś chorzowianie wystąpią bez Marcina Malinowskiego i Żeljko Djokicia.

Cracovia - Ruch Chorzów
czwartek, 18:00
sędziuje Szymon Marciniak (Płock)
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również