Co zrobić z Rudnevem? "Przecież nie będzie co mecz strzelał trzech goli!"
18.08.2011
Były trener "Niebieskich", a dziś szef skautów na Cichej kontynuuje ciekawą teorię na powstrzymanie najlepszego strzelca naszej ligi. - To oczywiście żart, ale ja bym przed starciem z Lechem nie panikował. Recepta na wszystkich, nawet najlepszych, piłkarzy jest zawsze ta sama - nie bać się. Myślę, że nie na sensu brać go na krycie indywidualne. Tak się już nie gra. O wiele skuteczniejsza jest strefa. Jak obrońcy zagrają blisko siebie, z asekuracją to wtedy ani Rudnev, ani Lech nie zrobią chorzowianom krzywdy - mówi Wyrobek.
Również Michał Probierz, były trener Jagiellonii Białystok, nie odbiera Ruchowi szans na powodzenie we Wronkach. - "Niebiescy" nie stoją na straconej pozycji. Rudneva można skutecznie zablokować. Chorzowianie znakomicie wychodzą z kontrą, dobrze się w niej czują, więc moim zdaniem Lecha czeka trudniejsze zadanie niż w Bełchatowie. Trener Waldemar Fornalik wie jednak na pewno co robić - mówi szkoleniowiec, pozostający aktualnie bez pracy.
Na spotkanie z Rudnevem cieszy się z kolei Piotr Stawarczyk, stoper Ruchu Chorzów. - To tylko człowiek. Przecież nie będzie co kolejkę strzelał trzech bramek! Takie smaczki, jak ten, że zagram przeciwko napastnikowi, który strzela bramki jak na zawołanie, dodatkowo mnie mobilizują. Po poprzednim meczu z Lechem, gdzie nie byliśmy gorsi, do dziś mam niedosyt. Mam też swoje przemyślenia jak powinniśmy zagrać jutro we Wronkach - tajemniczo kończy Piotr Stawarczyk...
Również Michał Probierz, były trener Jagiellonii Białystok, nie odbiera Ruchowi szans na powodzenie we Wronkach. - "Niebiescy" nie stoją na straconej pozycji. Rudneva można skutecznie zablokować. Chorzowianie znakomicie wychodzą z kontrą, dobrze się w niej czują, więc moim zdaniem Lecha czeka trudniejsze zadanie niż w Bełchatowie. Trener Waldemar Fornalik wie jednak na pewno co robić - mówi szkoleniowiec, pozostający aktualnie bez pracy.
Na spotkanie z Rudnevem cieszy się z kolei Piotr Stawarczyk, stoper Ruchu Chorzów. - To tylko człowiek. Przecież nie będzie co kolejkę strzelał trzech bramek! Takie smaczki, jak ten, że zagram przeciwko napastnikowi, który strzela bramki jak na zawołanie, dodatkowo mnie mobilizują. Po poprzednim meczu z Lechem, gdzie nie byliśmy gorsi, do dziś mam niedosyt. Mam też swoje przemyślenia jak powinniśmy zagrać jutro we Wronkach - tajemniczo kończy Piotr Stawarczyk...
Polecane
Ekstraklasa