Co za historia! Rezerwowi przerwali "plażing" przy Okrzei!

22.07.2017
Dopiero na kwadrans przed końcem spotkania przy Okrzei trójka rezerwowych przyspieszyła nieco spacerowe tempo grania przy Okrzei. Dariusz Formella, Adam Mójta i Michal Papadopulos sprawili, że sobotnie spotkanie będzie miało jakąkolwiek historię. Niestety - fatalną dla gospodarzy, którzy w doliczonym czasie zostali pozbawieni jakiejkolwiek zdobyczy.
Łukasz Sobala/PressFocus
Tak - cytując klasyka - pogoda do gry w piłkę nie dopisywała. Ogromny upał panujący w sobotnie popołudnie nad Gliwicami nie zapowiadał szybkiego widowiska przy Okrzei. I faktycznie - o wysokim tempie gry przed przerwą nie było mowy. Piast lepiej operował piłką, ale wszystko zdawało układać się po jego myśli, dopóki gospodarze nie popchnęli akcji nieco dalej niż środkowa strefa boiska. Wtedy wszystkie kluczowe decyzje gospodarzy okazywały się chybione. Wyróżniał się Konstantin Vassiljev, ale i jemu w najważniejszych momentach zdarzało się niepotrzebnie zwolnić akcję, czy nie trafić z wyborem optymalnego rozwiązania. A kiedy wybrał perfekcyjnie, problem z opanowaniem piłki w polu karnym miał Karol Angielski, i najgroźniejsza akcja pierwszych 45 minut mocno wyhamowała, choć szansę na to by wpakować piłkę do bramki miał jeszcze Estończyk. Ekipie trenera Dariusza Wdowczyka wyraźnie brakowało Gerarda Badii - piłkarza, który przyspieszy grę, pociągnie do przodu, porwie kolegów do większej aktywności. Pogoń? Schowana na swojej połowie, czekająca na okazje do kontry, których jednak nie potrafiła przekuć w nic groźnego.

W 52. minucie piłka w końcu zaczęła krążyć między piłkarzami Piasta w okolicach pola karnego rywali. Ręce same składały się do oklasków, gdy Pietrowski zagrywał do Zivca, ten piętą oddał Vassiljevovi, który huknął tuż obok bramki Łukasza Załuska. 5 minut później z dystansu odpowiedział rezerwowy Pogoni, debiutujący w jej barwach Dariusz Formella, ale i on nie trafił w światło bramki. Wypożyczony z Lecha Poznań pomocnik wprowadził w szeregi swojej drużyny sporo ożywienia, a w końcu po podaniu od Dawida Korta uciekł Adamowi Mójcie i pokonał bezradnego Jakuba Szmatułę.

Mójta, który kilka minut wcześniej wszedł na boisko w miejsce kontuzjowanego Marcina Pietrowskiego szybko zrehabilitował się za wpadkę z 76. minuty. Po 180 sekundach dośrodkował z rzutu wolnego, egzekwowanego niemal z narożnika boiska, a piłkę do siatki Załuski wbił inny rezerwowy Wdowczyka - Michal Papadopulos. Gospodarze próbowali pójść za ciosem, a piłkę meczową miał Martin Bukata, którego potężna bomba poleciała odrobinę nad bramką "portowców". Nie potrafisz wygrać, więc zremisuj? Nic z tych rzeczy - w doliczonym czasie to bezbarwna w przekroju całego spotkania Pogoń sięgnęła po 3 punkty. Sebastian Rudol silną "główką" po rzucie rożnym uciszył trybuny w Gliwicach i sprawił, że początek sezonu przy Okrzei muszą uznać za nieudany.

Piast Gliwice - Pogoń Szczecin 1:2 (0:0)
0:1 - Dariusz Formella 76'
1:1 - Michal Papadopulos 79'
1:2 - Sebastian Rudol 90+2'

Piast: Szmatuła - Konczkowski, Hebert, Sedlar, Pietrowski (69' Mójta) - Bukata, Vassiljev (75' Papadopulos), Dziczek, Zivec - Angielski (46' Gojko), Jankowski. Trener: Dariusz Wdowczyk.
 
Pogoń: Załuska - Niepsuj, Rudol, Rapa, Nunes - Listkowski (56' Formella), Drygas (73' Murawski), Kort, Hołota, Gyursco - Zwoliński (65' Frączczak). Trener: Maciej Skorża.
autor: ŁM

Przeczytaj również