Co przeszkadza "Bojarowi"?

14.08.2009
- Najgorsze mam już za sobą. Półtorej miesiąca temu byłem unieruchomiony, a teraz z dnia na dzień widzę poprawę - mówi Marcin Bojarski, który wraca do zdrowia po groźnej kontuzji.
Tuż przed Wielkanocą, Marcin Bojarski tak niefortunnie upadł, że jego kość strzałkowa uległa złamaniu. Teraz zawodnik trenuje indywidualnie i już odlicza dni do momentu, kiedy będzie mógł powrócić do pełnej sprawności. - Najgorsze mam już za sobą. Jeszcze półtorej miesiąca temu byłem unieruchomiony, a teraz z dnia na dzień widzę poprawę. Rehabilitacja przebiega bardzo dobrze - przyznaje "Bojar".

- Łącznie włożono mi w nogę osiem śrub, ale dwie zostały już wyjęte. Dzisiaj wybieram się na kontrolę do Piekar Śląskich, gdzie byłem operowany. Tam lekarze podejmą decyzję odnośnie całkowitego ich wyjęcia, bo nie ukrywam, że przeszkadzają mi w poruszaniu. Najważniejsze jest jednak to, że pomimo dwumiesięcznego okresu przerwy mam taką samą wagę, jak przed kontuzją. Nie muszę więc wykonywać dodatkowych ćwiczeń, by zrzucić dodatkowe kilogramy - zaznacza 32-latek, którego w meczu ligowym kibice będą mogli zobaczyć prawdopodobnie w październiku.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również