Co przemawia za tym, że Ruch może zdobyć tytuł mistrzowski?

02.05.2012
Po remisie z ŁKS-em Łódź wydawało się, że szansa na mistrzostwo została zaprzepaszczona. A tymczasem Gerard Cieślik wciąż ma podstawy, by wierzyć, że Ruch Chorzów zdobędzie za kilka dni piętnasty tytuł.
Plusy

+ przeciwnicy
Ruch ma na finiszu rozgrywek najniżej notowanych rywali spośród zespołów, które walczą o mistrzostwo. Legia zmierzy się na przykład z Koroną Kielce, a Śląsk Wrocław zagra w Krakowie z Wisłą.

+ układ gier
Wymarzony! Chorzowianie w czwartek zmierzą się ze zdegradowaną Cracovią. Więcej niż pewne, że po porażce w derbach morale w zespole "Pasów" dramatycznie opadły. Legia? Tego samego dnia zagra z Lechią, która musi zapunktować, by zapewnić sobie utrzymanie. A jeśli się to ekipie z Gdańska uda, wtedy do Chorzowa w niedzielę może przyjechać na piknik. Prawda, że piękny układ dla Ruchu?

+ presja
Umówmy się. Srebrne lub brązowe medale w Chorzowie i tak zostaną uznane za sukces ekipy Waldemara Fornalika. A przy Łazienkowskiej? Liczy się tylko tytuł! Duże oczekiwania są również wiązane ze Śląskiem Wrocław, w który zainwestowano ogromne pieniądze. Oczywiście Ruch nie może pozwolić sobie na totalne rozluźnienie. Miejsce poza podium będzie porażką i zatrze całe dobre wrażenie.

Minusy

- kontuzje
Marcin Malinowski i Żeljko Djokić na pewno w dwóch ostatnich meczach nie wystąpią. Urazy męczą również kilku innych zawodników. Marek Szyndrowski ma problemy z oboma kolanami. Marek Zieńczuk narzeka na bóle w plecach. Na zdrowie uskarża się też Łukasz Janoszka. Oni jednak powinni zagryźć zęby i na boisko wybiec.

- końcówki sezonu
Ruch pod wodzą Waldemara Fornalika w dwóch poprzednich sezonach słabo spisywał się na finiszach. Wystarczy przytoczyć, że nie wygrał żadnego spośród trzech ostatnich spotkań w sezonach 2009/10 i 2010/11! Aktualna forma chorzowian też nie wygląda najlepiej. Na sześć ostatnich meczów (liga + Puchar Polski) wygrali tylko raz!

- ograniczona widownia
Dziś ma zapaść decyzja, czy mecz z Lechią zobaczy przy Cichej szersza publika. Nadal istnieje realna groźba, że na trybuny wejdzie nie więcej niż 3000 osób, a być może tylko... 199. Wszystko zależy od dobrej woli Komisji Ligi oraz prezydenta Chorzowa.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również