Co "Niebiescy" sądzą o grze na sztucznej murawie w Gdyni?

24.02.2010
Mecz Arki z Ruchem zostanie rozegrany na Narodowym Stadionie Rugby. Murawa na nim jest sztuczna i... krótsza o pięć metrów. - Dla mnie to dużo! - Andrzej Niedzielan jest rozczarowany.
Dotychczasowy stadion Arki jest w trakcie przebudowy. Zastępcza arena ma boisko długie dokładnie na 100 metrów. Na ogół obiekty w ekstraklasie mają przynajmniej 105 metrów. - Wiadomo, że lubię się ścigać z obrońcami, a kiedy pole gry jest krótsze, to łatwiej się jest bronić - wskazuje "Wtorek", nie od dziś znany ze swojej szybkości. Chorzowianie narzekają, ale pisać żadnych zażaleń i protestów nie zamierzali. Uczynił tak Piast Gliwice. - Musimy po prostu wyjść na boisko i zrobić swoje - wzrusza ramionami Rafał Grodzicki. On nie grymasi ani słowem. - Skoro FIFA wydała tej płycie certyfikat, a na podobnej murawie grały w Moskwie reprezentacja Rosji czy miejscowy CSKA, to znaczy, że się nadaje - dodaje obrońca Ruchu.

Specyficzny plac gry sprawił jednak, że i przygotowania chorzowian do tego spotkania wyglądają nieco inaczej niż zazwyczaj. Waldemar Fornalik przeprowadził już dwa treningi w tym tygodniu na boiskach ze sztuczną murawą. Szczęście polega na tym, że w Chorzowie ich nie brak. Nie przepada za nimi jednak Wojciech Grzyb. - Bo dają się we znaki stawom. Szczególnie starsi zawodnicy, a ja do takich należę, odczuwają tego skutki - przyznaje 36-latek.

Dodajmy, że sobotni mecz w Gdyni odbędzie się przy pustych trybunach, gdyż na Arkę nałożono karę jeszcze za jesienne incydenty. Będzie ona obejmowała jeszcze dwa następne spotkania.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również