Clemence Matawu przedstawił L4 jedynie za siedem dni?

03.12.2011
- Nieprawdą jest, że nie zajęliśmy stanowiska w sprawie Matawu. Wysłaliśmy stosowne pisma do PZPN-u - zapewnia Radosław Nowakowski. Prezes Polonii twierdzi, że piłkarza w Bytomiu nie było od wielu miesięcy.
Wydawało się, że Matawu i Polonii Bytom po zakończeniu poprzedniego sezonu nic nie łączy. Piłkarz był wypożyczony na 12 miesięcy z opcją pierwokupu, z której klub z Olimpijskiej nie skorzystał. Niedawno okazało się, że Matawu domaga się, aby jego kontrakt z Polonią został przedłużony do czerwca 2013 roku. PZPN do tej prośby się przychylił.

- Ta sprawa dzieli się na dwa człony. Pierwszy - to postępowanie przed Sądem Pracy, a drugi - przed organami PZPN, co świadczy o tym, że zawodnik był niekonsekwentny, bo najpierw skierował sprawę do Sądu Pracy, a dopiero później do PZPN-u. W międzyczasie rozegrał dwa mecze w barwach innych zagranicznych zespołów i przez kilka miesięcy nie stawiał się na treningach w Bytomiu. Przedstawione przez niego L-4 dotyczyło jedynie...7 dni - twierdzi prezes Polonii, Radosław Nowakowski.

Na mocy decyzji PZPN, Polonia miałaby wypłacić zawodnikowi łącznie około 800 tysięcy złotych, co może zrujnować budżet klubu. Działacze chcą ciąć budżet płacowy, a Matawu znacząco wydatki by zwiększył.

- Oczywiście odwołamy się od decyzji PZPN, bo choć kontrakt został sporządzony w sposób kuriozalny (jest to zbitek różnego rodzaju paragrafów), to nie ma żadnego dokumentu, z którego wynika, że Polonia wyraziła zgodę na przedłużenie umowy. Ba! Wysłaliśmy pismo do PZPN-u, informując, że nie byliśmy i nie jesteśmy tym zainteresowani. Prowadziliśmy też rozmowy z pełnomocnikiem, który reprezentuje Matawu, ale jego korespondencja była arogancka, bezczelna, a momentami wulgarna - przekonuje prezes Nowakowski.
autor: KUB

Przeczytaj również