Clemence Matawu nie musi opuszczać Polski. Może zagrać ze Śląskiem

21.10.2010
Wczoraj Straż Graniczna skierowała wniosek o wydalenie piłkarza Polonii z terytorium kraju. Okazało się, że Matawu nie ma wizy. Jeszcze tego samego dnia sąd podjął jednak korzystną dla niego decyzję.
Napastnik bytomskiego klubu jest obywatelem Zimbabwe. Okazuje się, że jego wiza straciła ważność 15. października. Wczoraj Straż Graniczna skierowała wniosek do wojewody śląskiego o wydalenie piłkarza z terytorium kraju. W trybie 24-godzinnym odbyła się rozprawa, na której sąd miał zadecydować, czy Matawu zostanie deportowany, czy będzie mógł zostać w kraju i wykonywać zawód.

Decyzja jest pomyślna dla zawodnika i klubu. - Clemence może zostać w kraju, ma zakaz jego opuszczania i szybko musi postarać się o wizę - informuje Marek Pieniążek, rzecznik prasowy Polonii. Dodaje on, że wina całego zamieszania leży po stronie zawodnika. - Wszystkie rzeczy, które miał zrobić klub, czyli zameldowanie, podpisanie kontraktu, umowy i pozwolenia na pracę, zostały wykonane. Zadaniem piłkarza i jego menedżera jest załatwienie wizy - tłumaczy.

Dlaczego Matawu zaniedbał tę sprawę? - Tłumaczył, że wprowadzono go w błąd w ambasadzie Holandii. Sprawa jest o tyle zakręcona, że w Zimbabwe nie ma polskiej ambasady. Dlatego, starając się o wizę, trzeba złożyć papiery do ambasady holenderskiej. Ta wysyła je aż do Pretorii (administracyjna stolica RPA - przyp. red.) i dopiero stamtąd wracają one do Polski. Ponoć powiedziano mu, że jeśli złożył wniosek, może bez obaw jechać do naszego kraju - wyjaśnia Pieniążek.

Najważniejszą informacją dla kibiców Polonii jest fakt, że napastnik będzie mógł zagrać w najbliższym meczu ze Śląskiem Wrocław. - Nie ma też mowy o walkowerze za mecz z Jagiellonią Białystok. Clemence posiada pozwolenie o pracę. A to jest dokument konieczny, by móc grać - podkreśla rzecznik niebiesko-czerwonych.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również