Clearex - Jango 3-1. Katowiczanie jedną nogą byli w półfinale

15.05.2009
- Przegraliśmy awans już w pierwszym meczu - tłumaczył odpadnięcie z Pucharu Polski Paweł Machura, kapitan Jango Katowice, po porażce w rewanżowym spotkaniu z Cleareksem Chorzów.
Przed tygodniem katowiczanie zwyciężyli we własnej hali i byli o krok od półfinału. - Prowadziliśmy już 8-4. Niestety, pozwoliliśmy rywalowi zdobyć jeszcze dwa gole, co nie powinno mieć miejsca. Mimo naszej wygranej, sprawa awansu była otwarta - nie krył zdenerwowania Machura. - Widać, że warto strzelać na wyjeździe - uśmiechał się za to Tadeusz Wolny, trener Cleareksu. - Dzięki temu nie byliśmy na straconej pozycji - dodał.

Chorzowianie musieli odrobić dwie bramki, dlatego od początku "przycisnęli” rywala. - Nie mieliśmy nic do stracenia. Nie było innego wyjścia jak zagrać wysoko pressingiem - tłumaczył założenia taktyczne Wolny. To przyniosło efekt. Najpierw po strzale Zielińskiego Mauricio pechowo interweniował, kierując piłkę do własnej bramki, a następnie Wolański zaskakującym uderzeniem pokonał Skorupskiego.

W tym momencie gospodarze byli w półfinale. Nieporozumienie Brzenka z Zielińskim wykorzystał jednak Halison i ponownie znaleźli się "poza burtą". Chwilę później Brazylijczyk mógł po raz kolejny wpisać się na listę strzelców, ale z przedłużonego rzutu karnego strzelił bardzo niecelnie. W odpowiedzi w identycznej sytuacji uderzenie Grudnia obronił bramkarz Jango.

Podopieczni Wolnego jednak znów pokazali charakter i dzięki Wojciechowskiemu mogli cieszyć się z awansu. - Walczyliśmy do końca i to zostało nagrodzone. Wytrzymaliśmy psychicznie i należą się pochwały dla całego zespołu - cieszył się szkoleniowiec Cleareksu. - Wierzyliśmy, że nie wszystko jeszcze stracone. Włożyliśmy w ten mecz wiele sił i serca, dlatego radość po końcowym sukcesie jest ogromna - podsumował Andrzej Szłapa, kapitan chorzowian.[b]
[/b]
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również