Cieślik o ostatnim meczu: Pieniądz czasami zabija futbol

09.03.2010
Informowaliśmy, że prezes Ruchu, Katarzyna Sobstyl, ma żal do sędziego Huberta Siejewicza, że w sobotę pozwolił grać piłkarzom w bardzo trudnych warunkach. Dołączył do niej Gerard Cieślik.
Legenda Ruchu uważa, że arbiter powinien w dziesiątej minucie zakończyć sobotnie zawody. - Gdyby to zrobił, nie byłoby tej paskudnej kontuzji Andrzeja Niedzielana, która wyklucza go z gry - uważa Cieślik, który przyznał, że w pewnym momencie nie wiedział, co się dzieje na boisku.

- W pewnym momencie zrobiło się tak biało, że nie tylko ja, ale i też wielu siedzących obok mnie ludzi, nie widziało piłki. To samo było na boisku. Zawodnicy musieli się szukać po boisku. Ten pomocnik Zagłębia Lubin, który sfaulował Niedzielana (Łukasz Hanzel - przyp. red.) też wyskoczył do walki o górną piłkę na ślepo. I trafił czołem w głowę napastnika Ruchu. Niestety, ale muszę powiedzieć, że pieniądz czasami zabija futbol. Przyjeżdża telewizja, klub ma konkretne zobowiązania i trzeba grać, chociaż warunki temu nie sprzyjają - kończy Cieślik na łamach "Przeglądu Sportowego".
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również