Cichy bohater derbów z Górnikiem zabrał żonę na uroczystą kolację

24.10.2011
Przeżywa szalony rok. 12 miesięcy temu wrócił do Chorzowa, bo tracił czas w Bełchatowie. Potem kibice Ruchu wysyłali Marka Szyndrowskiego do rezerw. A w piątek został on bohaterem meczu z Górnikiem!
Jest wychowankiem klubu z Cichej. Debiutował w ekstraklasie niemal równe 11 lat temu. Dziś zbliża się do setnego występu na najwyższym szczeblu rozgrywek. Brakuje mu jeszcze czterech meczów. Odszedł z Ruchu w 2004 roku. O swojej decyzji poinformował zaraz po tym, jak pomógł klubowi z Chorzowa utrzymać się w ówczesnej II lidze. "Niebiescy" wygrali wtedy baraż ze Stalą Rzeszów. Szyndrowski dostał propozycję z Korony i nie miał się nad czym zastanawiać. Ruch zalegał mu z płatnościami od 10 miesięcy...

Wrócił na Cichą rok temu. Stracił 7 miesięcy w Bełchatowie. Wreszcie rozwiązał kontrakt i przyjechał do Chorzowa. Kontrakt z Ruchem podpisał na początku listopada 2010 roku. Do rozgrywek mógł jednak zostać zgłoszony dopiero zimą, więc do ligowego składu zespołu Waldemara Fornalika wskoczył na starcie tego roku. Początki były trudne.

Ruch na starcie rundy wiosennej zremisował bezbramkowo z Lechią, a potem przegrał w Krakowie z Wisłą. Kibice "Niebieskich" po tym drugim meczu, zawiesili przy Cichej płótna o treści: "Pamiętajcie, wkrótce derby! A Szyndrowski do... rezerwy!" Szybko chorzowskich fanów dopadły wyrzuty sumienia. Ich zawodnicy wygrali w derbach 3-0, a "Skuter" należał do najlepszych graczy na boisku. Podobnie było w ostatni piątek.

- Jak się czułem po tamtym meczu z Wisłą, kiedy zobaczyłem transparent? Nie było to miłe. Nie byłem wtedy najsłabszym ogniwem, dlatego było to dla mnie nieporozumienie - mówi Szyndrowski, który dziś przeżywa bardzo radosne chwile. Nie dość, że znów wygrał z Górnikiem, to w dodatku miał szczególne powody do zadowolenia.



- Udało mi się strzelić bramkę. Pierwszą w ekstraklasie! Skuteczny jestem, co? - śmieje się piłkarz, który w najbliższą niedzielę będzie obchodził 31. rocznicę urodzin. - Przyznam, że tylu SMS-ów i telefonów z gratulacjami, jak po ostatnim meczu, dawno nie odebrałem - stwierdza.

Gola w derbach trzeba było uczcić. - Zaprosiłem żonę na kolację. Pojechaliśmy wczoraj do Krakowa - zdradza.

A kibice? Przekonali się w pełni do Szyndrowskiego. Po marcowych derbach wywiesili transparent o treści: "Dziękujemy za zapierd... Marek, tak trzymaj!". Po zwycięstwie w ostatni piątek, wyściskali wszystkich piłkarzy po tym, jak ci wrócili do Chorzowa. Marka nazwali "cichym bohaterem". - Zrobili nam niespodziankę z tą fetą. Chłopaki mówili w szatni, że takiej radości nie było nawet po zdobyciu 3. miejsca w ekstraklasie. Piękna sprawa, tym bardziej postaramy się dawać, jak najwięcej frajdy naszym fanom - kończy.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również