Chorzowscy piłkarze nie zatęsknią za arbitrami z Japonii

24.08.2009
10 żółtych kartek i aż trzy czerwone - oto bilans "kolorowego" meczu Ruchu w Lubinie. - Napomnienie dostałem nawet przy wyrzucie piłki z autu - kręcił głową kapitan Wojciech Grzyb.
Kenji Ogiya prowadził piątkowy mecz w ramach wymiany arbitrów polskich i japońskich. Można się domyślać, że w azjatyckim kraju nie gra się tak ostro, jak u nas. - Sędzia karał zbyt często. Dostałem napomnienie nawet przy wyrzucie piłki z autu - kręcił głową Grzyb. Dwóch jego kolegów zostało usuniętych z boiska. Kontrowersje wzbudziła druga żółta kartka dla Macieja Sadloka, bo faul miał miejsce na środku boiska. Była 55 minuta. Japończyk miał pewne prawo, aby sięgnąć do kieszonki. Jego decyzja wpłynęła jednak na jakość widowiska, które w jednej chwili straciło na atrakcyjności. - Słabo oceniam pracę arbitra. Pospieszył się. Zresztą nie jedyny raz. "Żółtek" było zbyt wiele. Akurat nie mówię o swoim faulu - nie krył Rafał Grodzicki.

Przeczytaj o tym, że obrońca Ruchu dostał już drugą "czerwień" w tym sezonie >

- Nigdy nie oceniam pracy sędziów, ale wydaje mi się, że niektóre z tych kartek - w obydwie strony - były pokazane zbyt pochopnie. Lepiej by było dla spotkania, gdyby drużyny grały w pełnych składach - dodał Waldemar Fornalik. Szkoleniowiec Ruchu w następnym meczu z Polonią Warszawa nie będzie mógł skorzystać jedynie z usług Grodzickiego. Pozostali piłkarze pauzować nie muszą.

Przeczytaj o tym jak "Niebiescy" wygrali grając w dziewiątkę >

Dodajmy, że kibice "Niebieskich" w przeważającej większości chwalili pracę arbitra, a każda jego decyzja została pozytywnie zaopiniowana przez ekspertów stacji CANAL+.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również