Chojniczanka - Zagłębie 5-3. Przegrali, choć prowadzili 3-0!

24.09.2011
Dramat drużyny z Sosnowca. Zagłębie prowadziło 3-0 po dwóch kwadransa gry. I co? I zdołało przegrać! Chojniczanka wykazała niesamowity hart ducha, a swoją pogoń rozpoczęła od strzelenia gola "do szatni".
Jeśli przegrywa się takie mecze, trudno wierzyć w utrzymanie. Zawodnicy Zagłębia muszą być  zmiażdżeni psychicznie po tym spotkaniu. Przecież zaczęło się wyśmienicie.

Macin Lachowski wykończył dośrodkowanie Mateusza Sroki. Następnie nowy zawodnik Zagłębia - Adam Mójta obsłużył Adriana Marka, a potem Patryk Stefański podwyższył na 3-0. Była 28. minuta meczu.

Cztery minuty później trener Chojniczanki, Grzegorz Kapica, przeprowadził dwie pierwsze zmiany. I to odmieniło obraz spotkania. Kluczowym momentem był gol Krzysztofa Pieczary w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. On dał Chojniczance nadzieję, że losy spotkania można jeszcze odmienić.

Ledwo rozpoczęła się druga odsłona i Pieczara zdobył gola kontaktowego. Zagłębie już wiedziało, że dowiezienie prowadzenia do końcowego gwizdka będzie szalenie trudnym zadaniem. Gospodarze atakowali natchnieni bramkami Pieczary.

Do remisu doprowadził Ligienza uderzeniem bezpośrednio z rzutu wolnego. Kilka minut później pięknie z 25. metrów strzelił Atanacković i sosnowiczanie po raz pierwszy "wylądowali na deskach". Kropkę nad "i" postawił w doliczonym czasie gry Trojanowski, egzekwując rzut karny.
źródło: SportSlaski.pl / naszemiasto.pl

Przeczytaj również