Chimeryczny "Adams"

25.03.2009
Ireneusz Adamski jeszcze niewiele ponad miesiąc temu był na aucie. Klub wystawił go na listę transferową i przesunął do zespołu Młodej Ekstraklasy. Teraz znów jest podstawowym obrońcą.
- Myślę, że udało mi się udowodnić trenerowi i kibicom, że warto na mnie stawiać - mówi Ireneusz Adamski, który w spotkaniu z Górnikiem wszedł z ławki rezerwowych, w Gdańsku nie zagrał ani minuty i dopiero wybiegł na boisko w pierwszym składzie przeciwko Polonii Bytom. Później był dobry mecz z Zagłębiem Lubin w Pucharze Ekstraklasy i ponownie słabszy występ z Odrą Wodzisław. - W całym zespole widoczna była jakaś dziwna nerwowość. Zwycięstwo pozwoliłoby nam grać w kolejnych potyczkach na większym luzie. Niestety przez własne, proste błędy kilka razy stworzyliśmy bałagan pod własnym polem karnym i wodzisławianie to wykorzystali - opowiada chorzowianin.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również