Chcieli topić Arkę, pogrążają Ruch. Kibole żegnają się z ligą po swojemu

02.06.2017
"Ruch Chorzów nigdy nie zginie" - wybrzmiewały śpiewy kibiców na pożegnanie Ekstraklasy przy Cichej. Póki co "niebiescy" znajdują się jednak w głębokiej zapaści, a nieodpowiedzialni fani tylko pogorszyli ich sytuację obrzucając murawę odpalonymi wcześniej racami.
Norbert Barczyk/PressFocus
Na godziny przed piątkowym meczem z Warszawy gruchnęła wiadomosć o odebraniu Ruchowi licencji na grę w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. To jasny komunikat wysłany z centrali na Cichą - na dziś nie spełniacie warunków niezbędnych również do uzyskania zgody na grę na zapleczu elity. Losy trwających rozgrywek zostały tymczasem przesądzone juz tydzień temu, kiedy chorzowianom nie udało się wygrać z Arką w Gdyni.

Ruch zaczął mecz z Łęczną nieźle, był aktywniejszy z przodu i tworzył małe zagrożenie pod bramką Wojciecha Małeckiego. Strzały oddali Miłosz Przybecki i Łukasz Moneta, ale trudno oceniać je w kategorii niebezpiecznych. Goście, którzy toczyli korespondencyjny pojedynek z Arką czyhali głównie na kontry. Po jednej z nich wyszli na prowadzenie. Hernandez zagrał prostopadłą piłkę do Bartosza Śpiączki, który wygrał pojedynek biegowy z Michałem Helikiem i uderzył obok bezradnego Libora Hrdlicki.

Na gola Łęcznej dwoma trafieniami w Lubinie odpowiedzieli Arkowcy. To nie ucieszyło fanów przy Cichej, którzy po skandalicznym golu Rafała Siemaszko który kilka dni temu zdecydował o spadku "niebieskich" zdawali się... nie przejmować wynikiem piłkarzy swojego klubu. Poza tradycyjnymi przyśpiewkami nie zapomnieli zresztą "pozdrowić" klubowych działaczy, odpowiedzialnych ich zdaniem za fatalną kondycję Ruchu. Oberwało się m.in. Januszowi Patermanowi i Dariuszowi Smagorowiczowi.

A na boisku? Chorzowianie przeważali, ale lepsze okazje wciaż mieli przyjezdni. Groźnie było po uderzeniach Grzelczaka i Gersona. Pierwsze obronił Hrdlicka, drugie okazało się niecelne. Pod bramką Małeckiego okazje mieli Michał Koj i Michał Helik, ale i oni nie zdołali umieścić piłki w bramce. Goście przed przerwą podwyższyli na 2:0 - kolejna strata chorzowian na własnej połowie, po której piłkę dostał Grzegorz Bonin. Jego strzał zdołal jeszcze obronić bramkarz Ruchu, ale wobec dobitki niepilnowanego Piotra Grzelczaka był już bez szans.

Po przerwie jedni i drudzy długo robili niewiele, by zmienić losy meczu. "Fajerwerki" odpaliła za to część kibiców, która zapalonymi racami obrzuciła murawę boiska. Arbiter przerwał grę, a spiker zaapelował o nie dokładanie się do finansowych problemów "niebieskich". Nie pomogło - chwilę po wznowieniu gry przez sędziego Jarosława Przybyła na placu gry znowu pojawiły się środki pirotechniczne. Później na płocie podpalono flagi GKS-u Katowice, w końcu doszło do bójek z ochroną i policją. Przerwa w meczu trwała ponad 20 minut. Arbiter zdecydował się na wznowienie gry, choć w międzyczasie jego rola dla układu tabeli została zminimalizowana, bo Arkowcy zdołali podwyższyć prowadzenie w Lubinie. Ruch próbował nieco naprawić wizerunek - dwa razy bliski bramki gola był Jakub Arak, raz z dystansu sił próbował Walski. Do siatki Małeckiego trafił w końcu Eduards Visnakovs korzystając z podania Araka. 5 minut później po rzucie rożnym i zamieszaniu w szesnastce gości do remisu doprowadził Michał Koj. Okazję na zadanie decydujacego ciosu miał nawet Rafał Grodzicki, ze spalonego trafił jeszcze "Visnia", mocno uderzał Arak, ale ostatecznie mecz skończył się remisem. Pokazały to nieliczne kamery NC+, bo większość sprzętu po zamieszkach na trybunach ewakuowano. I dobrze, po tuż po końcowym gwizdku na murawę ruszyli kibice, za którymi... konno w pogoń ruszyli policjanci.
 
Chuligani spod znaku "eRki" zrobili w piątek wszystko, by w elicie nikt za nimi nie tęsknił. Skandal i głupota - w taki sposób kończy się Lotto Ekstraklasa w Chorzowie.

Ruch Chorzów - Górnik Łęczna 2:2 (0:2)
0:1 - Bartosz Śpiączka 16'
0:2 - Piotr Grzelczak 43'
1:2 - Eduards Visnakovs 90+12'
2:2 - Michał Koj 90+17'

Ruch: Hrdlicka - Konczkowski, Grodzicki, Helik, Koj - Przybecki (90' Słoma), Trojak (86' Visniakovs), Nowak (53' Walski), Urbańczyk, Moneta - Arak. Trener: Krzysztof Warzycha.

Górnik: Małecki - Matei, Saisin, Gerson, Leandro - Bonin, Hernandez (90' Piesio), Atoche (90' Jarecki), Drewniak (86' Tymiński), Grzelczak - Śpiączka. Trener: Franciszek Smuda.

Sędzia: Jarosław Przybył (Opole)
Żółte kartki: Gerson, Sasin (Górnik)
Widzów: 5962

W 57. minucie mecz przerwano na 24 minuty z powodu obrzucenia boiska środkami pirotechnicznymi
autor: ŁM

Przeczytaj również