"Chcemy, by to rywal podporządkował się pod nasz styl gry, a nie odwrotnie"
14.09.2012
Rok temu, po bolesnym zderzeniu z ekstraklasą, trener Podbeskidzia Bielsko-Biała stwierdził, że nie da się przenieść gry z I ligi poziom wyżej. W Gliwicach są dalecy od takich wniosków. - Absolutnie nie wycofujemy się ze swoich założeń. Mamy plan, który zaczęliśmy budować w I lidze, a teraz konsekwentnie się w nim realizujemy. Możemy nadal grać tak samo, tyle, że teraz po prostu jest trudniej. Tak jak w I lidze już do przerwy mieliśmy pięć sytuacji i siedem stałych fragmentów gry, tak teraz w całym meczu mamy z tego połowę, albo nawet mniej - wskazuje Podgórski.
Zawodnik Piasta uważa, że dla jego drużyny gra defensywna to samobójstwo. - My nie potrafimy grać defensywnie. Już w sparingach było widać, że dla nas cofnięcie pod własną bramkę oznacza wyrok. Poza tym, nie sposób na treningach pracować nad jednym, a gdy przychodzi mecz, grać drugie. Chcemy, by to przeciwnik podporządkował się pod nasz styl gry, a nie odwrotnie. Myślę, że naszym największym problemem jest brak ligowego ogrania. Pokazał to choćby mecz z Zagłębiem, w którym strzeliliśmy na 1-1, a nie potrafiliśmy tego utrzymać - uważa kapitan beniaminka.
Podgórski uważa, że już teraz widać, iż Piast sporo wnosi do ekstraklasy. - W każdym meczu strzelamy bramkę, idziemy odważnie do przodu. Nasza kultura gry też nie jest najgorsza, piłki po autach nie kopiemy. Na tle zespołów, z którymi już graliśmy, prezentujemy porównywalny poziom - twierdzi.
Teraz gliwiczan czeka mecz z Lechią Gdańsk, która chce wreszcie pokazać ciekawą grę na swoim pięknym stadionie. - Chcą przyciągnąć ludzi na ten obiekt, żeby wreszcie przychodzili, bo mają do zapełnienia kawał trybun. Nie ma co ukrywać, skoro do Gdańska przyjeżdża Piast, beniaminek, to Lechia nie chce wygrać po wymęczonym 1-0, tylko nas zdemolować. I pewnie tak myśli więcej drużyn. Ale to może być zbytnia pewność siebie, bo my też czujemy się mocni - kończy Tomasz Podgórski w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Zawodnik Piasta uważa, że dla jego drużyny gra defensywna to samobójstwo. - My nie potrafimy grać defensywnie. Już w sparingach było widać, że dla nas cofnięcie pod własną bramkę oznacza wyrok. Poza tym, nie sposób na treningach pracować nad jednym, a gdy przychodzi mecz, grać drugie. Chcemy, by to przeciwnik podporządkował się pod nasz styl gry, a nie odwrotnie. Myślę, że naszym największym problemem jest brak ligowego ogrania. Pokazał to choćby mecz z Zagłębiem, w którym strzeliliśmy na 1-1, a nie potrafiliśmy tego utrzymać - uważa kapitan beniaminka.
Podgórski uważa, że już teraz widać, iż Piast sporo wnosi do ekstraklasy. - W każdym meczu strzelamy bramkę, idziemy odważnie do przodu. Nasza kultura gry też nie jest najgorsza, piłki po autach nie kopiemy. Na tle zespołów, z którymi już graliśmy, prezentujemy porównywalny poziom - twierdzi.
Teraz gliwiczan czeka mecz z Lechią Gdańsk, która chce wreszcie pokazać ciekawą grę na swoim pięknym stadionie. - Chcą przyciągnąć ludzi na ten obiekt, żeby wreszcie przychodzili, bo mają do zapełnienia kawał trybun. Nie ma co ukrywać, skoro do Gdańska przyjeżdża Piast, beniaminek, to Lechia nie chce wygrać po wymęczonym 1-0, tylko nas zdemolować. I pewnie tak myśli więcej drużyn. Ale to może być zbytnia pewność siebie, bo my też czujemy się mocni - kończy Tomasz Podgórski w rozmowie z dziennikiem "Sport".
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów