Całej Polonii zabrakło amunicji, a Podstawkowi rytmu meczowego

25.10.2010
Dwa miesiące trwała przerwa Grzegorza Podstawka z boiskami ekstraklasy. Powód? Przegrał rywalizację z innymi napastnikami. Wreszcie dostał szansę, lecz punktów u Jurija Szatałowa nie nabił.
Podstawek ani razu nie zagroził jakoś poważnie bramce Śląska Wrocław. Najbliższy szczęścia był po strzale głową. Dośrodkowywał David Kobylik. - Zabrakło nam ognia w przodzie - ocenia Jurij Szatałow. Szkoleniowiec Polonii pytanie o ocenę Podstawka pozostawił bez odpowiedzi. - Zdaję sobie sprawę z tego, że nie było najlepiej, choć walczyłem jak mogłem - mówi sam zawodnik.

- Niestety, treningi nie zastąpią spotkań o stawkę. Brakuje mi rytmu meczowego. Mimo wszystko miałem 2-3 sytuacje, choć oczywiście nie były one z gatunku stuprocentowych - zaznacza Podstawek, który jak mantrę często powtarza, że "jeśli nie można wygrać, to trzeba zremisować". W piątek nawet on czuł jednak niedosyt z końcowego podziału punktów.

- Wiedzieliśmy, że jeśli wygramy, to odskoczymy Śląskowi na sześć punktów. Niby każde "oczko" należy szanować, niemniej teraz straciliśmy dwa. Z przekroju całego meczu stworzyliśmy sobie więcej dogodnych szans. Wystarczy wspomnieć słupek czy te "kręgle" w polu karnym w pierwszej połowie - wylicza.

Jurij Szatałow przyznał po końcowym gwizdku, że gdyby Clemence Matawu mógł wystąpić, to zagrałby od pierwszej minuty. Jeśli dodać do tego, iż treningi wznowił już Mariusz Ujek, to przyszłość Podstawka w Polonii nie rysuje się kolorowych barwach.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również