"Całe serce oddaję Ruchowi. Tego nie zmieni fakt, komu prywatnie kibicuję"
05.10.2012
Stroniący od kamer i publicznych wypowiedzi Jankowski udzielił wywiadu dziennikowi "Sport". - Kestem jeszcze młodym człowiekiem, więc to, co powiem zabrzmi pewnie naiwnie, ale bardzo nie lubię kłamać. Więc jeśli nie mogę być szczery, bo naga prawda mogłaby się obrócić przeciwko mnie, moim bliskim, kolegom, czy przełożonym, to wolę stać z boku, robić swoje i nic nie mówić - podkreśla Jankowski.
Dlaczego więc swego czasu zdecydował się powiedzieć, że kibicuje Legii Warszawa, choć mógł sobie tym zaszkodzić u kibiców "Niebieskich"? - Przecież ja z Warszawy pochodzę. To normalne, że kibicowałem od dziecka stołecznemu klubowi. Tylko jakie to ma znaczenie w kontekście mojej postawy na boisku? Gram dla Ruchu, strzelam bramki dla Ruchu i całe serce oddaję teraz Ruchowi. Tego nie zmieni fakt, komu prywatnie kibicuję - sądzi napastnik.
Ostatnio "Jankes" miał spore problemy ze strzelaniem bramek. Przełamał się dopiero w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, po aż 20 spotkaniach bez gola. - Mam w sobie coś takiego, że nie przejmuję się tym, co ktoś o mnie pisze. Media muszą z czegoś żyć. Zresztą chodziło tylko o statystyki. Oczywiście napastnika rozlicza się z bramek, ale jeśli ich nie strzela, to też może zrobić wiele dobrego dla drużyny. Może ogrywać piłki kolegom, przeszkadzać w wyprowadzaniu kontrataków i jeszcze wykonywać wiele innych pożytecznych zadań dla zespołu - wylicza.
We wspomnianej potyczce z bielszczanami znów pokazał się zabójczy w zeszłym sezonie duet Jankowski - Piech. - Z tego najbardziej się ucieszyłem. Fajnie, że z Arkiem znów zaskoczyliśmy. On wysunięty na szpicy, ja trochę za nim... To dla nas obu i dla mnie szczególnie optymalne ustawienie. Myślę, że jeszcze coś fajnego w tym sezonie zrobimy razem dla Ruchu - kończy Maciej Jankowski.
Dlaczego więc swego czasu zdecydował się powiedzieć, że kibicuje Legii Warszawa, choć mógł sobie tym zaszkodzić u kibiców "Niebieskich"? - Przecież ja z Warszawy pochodzę. To normalne, że kibicowałem od dziecka stołecznemu klubowi. Tylko jakie to ma znaczenie w kontekście mojej postawy na boisku? Gram dla Ruchu, strzelam bramki dla Ruchu i całe serce oddaję teraz Ruchowi. Tego nie zmieni fakt, komu prywatnie kibicuję - sądzi napastnik.
Ostatnio "Jankes" miał spore problemy ze strzelaniem bramek. Przełamał się dopiero w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, po aż 20 spotkaniach bez gola. - Mam w sobie coś takiego, że nie przejmuję się tym, co ktoś o mnie pisze. Media muszą z czegoś żyć. Zresztą chodziło tylko o statystyki. Oczywiście napastnika rozlicza się z bramek, ale jeśli ich nie strzela, to też może zrobić wiele dobrego dla drużyny. Może ogrywać piłki kolegom, przeszkadzać w wyprowadzaniu kontrataków i jeszcze wykonywać wiele innych pożytecznych zadań dla zespołu - wylicza.
We wspomnianej potyczce z bielszczanami znów pokazał się zabójczy w zeszłym sezonie duet Jankowski - Piech. - Z tego najbardziej się ucieszyłem. Fajnie, że z Arkiem znów zaskoczyliśmy. On wysunięty na szpicy, ja trochę za nim... To dla nas obu i dla mnie szczególnie optymalne ustawienie. Myślę, że jeszcze coś fajnego w tym sezonie zrobimy razem dla Ruchu - kończy Maciej Jankowski.
Polecane
Ekstraklasa