Bytomianie zmienili hotel i rozstali się ze swoimi małżonkami

04.02.2010
- Szkoda tylko, że pogoda nie była cały czas tak piękna, jak w dniu wyjazdu - westchnęła Ludmiła Szatałowa, wyjeżdżając z Alanyi. Przez tydzień na zgrupowaniu Polonii gościło kilka żon.
Pomysł pojawił się parę tygodni temu i został zaproponowany piłkarzom. Obecność partnerek w tym pierwszym okresie obozu miała urozmaicić trzy tygodnie spędzone na obczyźnie. Ludmiła Szatałowa, Mariola Dreszer oraz Halina Szpernalowska skorzystały z tej możliwości. Panie większość czasu spędzały ze sobą, bowiem ich mężowie mieli mocno napięty grafik niemal każdego dnia. - Mijaliśmy się w drzwiach z Ludmiłą - przyznał Jurij Szatałow, który dopiero późnymi wieczorami porywał drugą połowę na spacery po spokojnym i bardzo malowniczym mieście.

O ile nie padał deszcz i nie wiało, bo aura na początku pobytu mocno uprzykrzyła życie. Szczęście, że nie była najgorsza w niedzielę, kiedy bytomianie zaplanowali wolny dzień. Szkoleniowcy wraz z żonami zwiedzili tego dnia szeldżucką twierdzę, która jest największą atrakcją Alanyi. Piłkarze w tym czasie odpoczywali w swoich pokojach. - Przede wszystkim spałem - nie krył Grzegorz Podstawek. Jego młodsi koledzy wybrali na przykład play station. - Szykuje się niebawem mały turniej - zdradził Piotr Kulpaka. Wszyscy też łączyli się z internetem, aby za jego pośrednictwem porozmawiać z bliskimi, którzy zostali w mroźnej Polsce.

Dlaczego zawodnicy Polonii nie przylecieli ze swoimi małżonkami na Riwierę Turecką? Praca zawodowa pań, obowiązki szkolne dzieci, oto główne przeszkody. Poza tym piłkarze nie mogliby poświęcić zbyt wiele czasu swoim bliskim, bo mają dwa treningi dziennie. - No i aura jest bardzo zmienna. Dlatego wolę się wybrać z żoną latem, kiedy będziemy mieli wolne i gwarancję pogody - wytłumaczył Grzegorz Podstawek.

Wczoraj doświadczony napastnik wraz z całą ekipą z Bytomia zmienił hotel. - Pomysł ten sprawdził się kiedyś, gdy pracowałem w Amice Wronki ze Stefanem Majewskim. Zapisałem go w notatkach i wykorzystałem teraz - wyjaśnił trener Szatałow.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również