Były zawodnik Zagłębia i Ruchu przekonany: Będzie straszna "sprężarka"
27.02.2013
Chorzowianie zmierzą się dzisiaj z Zagłębiem Lubin w pierwszym meczu ćwierćfinału Pucharu Polski. W obu drużynach występował w latach 90. Dreszer. - W Lubinie grałem trzy i pół roku. Bardzo miło ten okres wspominam. Graliśmy w europejskich pucharach przeciwko Milanowi, mieliśmy fajną ekipę i było naprawdę ciekawie. Zagłębie na pewno mam głęboko w sercu - zapewnia były bramkarz.
W Ruchu Dreszer zaliczył krótki epizod. - To był mój ostatni polski klub. Grałem tam jeden sezon. To duży, śląski klub, z pięknymi tradycjami. Tu też występowałem z dobrymi zawodnikami, jak Śrutwa. Też to miło wspominam. Zresztą do dziś pracuję z młodzieżą w UKS-ie Ruch Chorzów - zaznacza.
Można być jednak pewnym, że za czasów Dreszera, ekipa była przy Cichej zdecydowanie mocniejsza niż obecnie. Chorzowianie na inaugurację wiosny ponieśli klęskę 0-4 z Lechem Poznań. A lubinianie, dwa dni wcześniej, pewnie rozbili u siebie Pogoń Szczecin 3-0. - Więcej plusów jest po stronie Zagłębia, ale to są puchary i rządzą się swoimi prawami. Po porażce 0-4, czas na odbudowanie się. Ruch wcale nie musi stać na straconej pozycji - podkreśla Dreszer.
Dlaczego? Choćby dlatego, że ma Michala Peskovicia. - Cieszę się, że on broni w Ruchu. Miałem już przyjemność z nim pracować w Bytomiu i to bardzo fajny chłopak i świetny bramkarz. Zagłębie ma natomiast Michała Gliwę. Z nim nie pracowałem, trochę mniej go znam, lecz myślę, że tu przewaga jest po stronie "Niebieskich" - przyznaje.
- Wiem, że - szczególnie na Śląsku - gdy przychodzą trudne momenty, jest taka "sprężarka", że na boisko może wyjść zupełnie inna drużyna. Myślę, że zawodnicy Ruchu wiedzą, o co grają i pokażą się zdecydowanie inaczej niż z Lechem. Z kolei Zagłębie nie może się czuć tak pewnie, choć ma naprawdę dobry zespół. Na pewno łatwo im nie będzie.
Chorzowianie grają z "Miedziowymi" już trzy dni po starciu z "Kolejorzem". Zdaniem Dreszera, to dobrze. - To naprawdę najlepsze rozwiązanie. Najgorzej przegrać 0-4 - jak teraz Ruch - i przez następny tydzień o tym meczu rozmyślać. A tak? W poniedziałek rozmowa o potyczce z poznaniakami, we wtorek podróż, a już w środę kolejne spotkanie i okazja do odkucia się.
Nie da się już jednak udawać, że Ruch nie zaplątał się w walkę o utrzymanie. Czy w tej sytuacji Puchar Polski nie będzie przeszkadzał? - Tam jest dużo młodych zawodników. Dla nich każdy mecz będzie procentował. Jeśli będzie ich mało, nie będą się rozwijać tak szybko. Dzięki pucharowi zawsze jest szansa rozegrać te kilka spotkań więcej, więc wydaje mi się, że im dłużej Ruch gra w tych rozgrywkach, tym dla niego lepiej - kończy Mirosław Dreszer.
Zagłębie Lubin - Ruch Chorzów
środa, 18:30
W Ruchu Dreszer zaliczył krótki epizod. - To był mój ostatni polski klub. Grałem tam jeden sezon. To duży, śląski klub, z pięknymi tradycjami. Tu też występowałem z dobrymi zawodnikami, jak Śrutwa. Też to miło wspominam. Zresztą do dziś pracuję z młodzieżą w UKS-ie Ruch Chorzów - zaznacza.
Można być jednak pewnym, że za czasów Dreszera, ekipa była przy Cichej zdecydowanie mocniejsza niż obecnie. Chorzowianie na inaugurację wiosny ponieśli klęskę 0-4 z Lechem Poznań. A lubinianie, dwa dni wcześniej, pewnie rozbili u siebie Pogoń Szczecin 3-0. - Więcej plusów jest po stronie Zagłębia, ale to są puchary i rządzą się swoimi prawami. Po porażce 0-4, czas na odbudowanie się. Ruch wcale nie musi stać na straconej pozycji - podkreśla Dreszer.
Dlaczego? Choćby dlatego, że ma Michala Peskovicia. - Cieszę się, że on broni w Ruchu. Miałem już przyjemność z nim pracować w Bytomiu i to bardzo fajny chłopak i świetny bramkarz. Zagłębie ma natomiast Michała Gliwę. Z nim nie pracowałem, trochę mniej go znam, lecz myślę, że tu przewaga jest po stronie "Niebieskich" - przyznaje.
- Wiem, że - szczególnie na Śląsku - gdy przychodzą trudne momenty, jest taka "sprężarka", że na boisko może wyjść zupełnie inna drużyna. Myślę, że zawodnicy Ruchu wiedzą, o co grają i pokażą się zdecydowanie inaczej niż z Lechem. Z kolei Zagłębie nie może się czuć tak pewnie, choć ma naprawdę dobry zespół. Na pewno łatwo im nie będzie.
Chorzowianie grają z "Miedziowymi" już trzy dni po starciu z "Kolejorzem". Zdaniem Dreszera, to dobrze. - To naprawdę najlepsze rozwiązanie. Najgorzej przegrać 0-4 - jak teraz Ruch - i przez następny tydzień o tym meczu rozmyślać. A tak? W poniedziałek rozmowa o potyczce z poznaniakami, we wtorek podróż, a już w środę kolejne spotkanie i okazja do odkucia się.
Nie da się już jednak udawać, że Ruch nie zaplątał się w walkę o utrzymanie. Czy w tej sytuacji Puchar Polski nie będzie przeszkadzał? - Tam jest dużo młodych zawodników. Dla nich każdy mecz będzie procentował. Jeśli będzie ich mało, nie będą się rozwijać tak szybko. Dzięki pucharowi zawsze jest szansa rozegrać te kilka spotkań więcej, więc wydaje mi się, że im dłużej Ruch gra w tych rozgrywkach, tym dla niego lepiej - kończy Mirosław Dreszer.
Zagłębie Lubin - Ruch Chorzów
środa, 18:30
Polecane
Ekstraklasa