Były obrońca "Niebieskich": Paweł Abbott nie jest antyruchowski
05.11.2013
Przypomnijmy, że Abbott ma na pieńku z fanami Ruchu od kiedy w czasie fety z okazji awansu Zawiszy do ekstraklasy przeprosił bydgoskich kibiców, że grał w Chorzowie. Igor Lewczuk uważa jednak, że... to był żart. - To kolejne, niesprawiedliwe dla Pawła, przekłamanie. Kibice Ruchu za nim nie przepadają, tymczasem Paweł absolutnie nie jest antyruchowski. "Anglik" jest znany ze swego specyficznego poczucia humoru i to był z jego strony angielski żart. Paweł głupio się czuje w tej sytuacji, bo podobnie jak ja, ma dobre wspomnienia związane z grą w Ruchu. Niestety, jeden głupi żart wciąż się za nim ciągnie - twierdzi prawy obrońca.
Lewczuk odszedł w Ruchu w trochę innej atmosferze, choć - jak sam przyznaje - wcale tego nie chciał. - Nie byłem za drogi dla Ruchu. To śmieszne, że ktoś tak może mówić. W ogóle nie było mowy o kasie, bo nikt ze mną w klubie o tym nie rozmawiał. Ale powiedzmy sobie prawdę - chciałem zostać w Ruchu, tylko trener Jacek Zieliński stwierdził, że nie widzi dla mnie miejsca w swojej filozofii gry drużyny. Dlatego prezes Dariusz Smagorowicz nie miał wyboru. Szkoda, bo byłem zadowolony z pobytu w Chorzowie. Z Ruchem wywalczyłem wicemistrzostwo Polski, awansowałem do europejskich pucharów, w szatni była znakomita atmosfera. Do dzisiaj jestem w kontakcie z chłopakami - nie ukrywa Lewczuk.
Zapewnia jednak, że nie będzie raczej pełnił roli banku informacji przed dzisiejszym meczem. - Nie byłem bankiem informacji przed meczem z Jagiellonią, choć jestem z Białegostoku. Nie będę też chyba przed Ruchem, aczkolwiek jeśli ktoś spyta o radę, to jestem do dyspozycji. Ruch po 0-6 z Jagiellonią i dymisji trenera Zielińskiego wyraźnie odżył. Widać było., że właśnie taka zmiana najbardziej była potrzebna "Niebieskim" - kończy.
Lewczuk odszedł w Ruchu w trochę innej atmosferze, choć - jak sam przyznaje - wcale tego nie chciał. - Nie byłem za drogi dla Ruchu. To śmieszne, że ktoś tak może mówić. W ogóle nie było mowy o kasie, bo nikt ze mną w klubie o tym nie rozmawiał. Ale powiedzmy sobie prawdę - chciałem zostać w Ruchu, tylko trener Jacek Zieliński stwierdził, że nie widzi dla mnie miejsca w swojej filozofii gry drużyny. Dlatego prezes Dariusz Smagorowicz nie miał wyboru. Szkoda, bo byłem zadowolony z pobytu w Chorzowie. Z Ruchem wywalczyłem wicemistrzostwo Polski, awansowałem do europejskich pucharów, w szatni była znakomita atmosfera. Do dzisiaj jestem w kontakcie z chłopakami - nie ukrywa Lewczuk.
Zapewnia jednak, że nie będzie raczej pełnił roli banku informacji przed dzisiejszym meczem. - Nie byłem bankiem informacji przed meczem z Jagiellonią, choć jestem z Białegostoku. Nie będę też chyba przed Ruchem, aczkolwiek jeśli ktoś spyta o radę, to jestem do dyspozycji. Ruch po 0-6 z Jagiellonią i dymisji trenera Zielińskiego wyraźnie odżył. Widać było., że właśnie taka zmiana najbardziej była potrzebna "Niebieskim" - kończy.
Polecane
Ekstraklasa