Maciej Mizia, były kapitan Ruchu, oburza się na nakaz wykonania szpaleru przez piłkarzy Ruchu dla drużyny Legii w najbliższym meczu: - Gdzie tu miejsce na prawdziwy szacunek, spontaniczność? - pyta.
Były kapitan Ruchu o szpalerze dla Legii: To fatalne rozwiązanie...
27.05.2013
- Obowiązek wykonania szpaleru to fatalne rozwiązanie. Nie miałem pojęcia, że taki przepis obowiązuje. Ktoś, kto wpadł na taki pomysł, potraktował piłkarzy jak ludzi, którym trzeba podpowiadać, kiedy się ukłonić. Powiedzieć "dzień dobry" i "dziękuje". Gdzie tu miejsce na prawdziwy szacunek, spontaniczność? Już widzę, jak na taki szpaler pod przymusem zareagują fani Ruchu. Oni pierwsi wyczują fałsz i zakłamanie w tym teatrzyku. Pewnie będą gwizdy, że uszy będą więdły. O to chodziło Ekstraklasie? - pyta zniesmaczony Mizia.
Były kapitan "Niebieskich" nie uważa także, aby rozluźniona po zdobyciu mistrzostwa Legia była dla Ruchu łatwiejszym rywalem. - Jeszcze kilka lat do tyłu wynik takiej konfrontacji byłby pewny. Wygrałby Ruch i utrzymanie w lidze byłoby przesądzone. Ale dziś już takiej tezy postawić nie można. Legia na luzie może być jeszcze groźniejsza. To zespół o olbrzymim potencjale, który w zestawieniu ze słabą obroną niebieskich może wygrać w Chorzowie nawet w przerwie na świętowanie - uważa były piłkarz.
Maciej Mizia nie martwi się tylko o obecny sezon w wykonaniu "Niebieskich". Były kapitan Ruchu zastanawia się także co będzie z chorzowską drużyną w przyszłym sezonie. O obecnej ekipie z Cichej mówi: "Mam duży szacunek dla pracy trenera Jacka Zielińskiego, ale w Chorzowie nie złożył dotąd zwycięskiej układanki" i wskazuje jej najsłabsze ogniwa.
- Obrona. Źródło słabości tej drużyny bije w defensywie. To przecież najgorsza formacja w całej lidze. "Niebiescy" stracili aż 47 goli - najwięcej w ekstraklasie. Kto by nie grał w tej linii, to popełniał błędy. Co gorsza, tę formację ciągle dotykały roszady. W trakcie rozgrywek wiele razy mówiło się, że Ruch stracił jednego kluczowego gracza i wskazywało się na Arkadiusza Piecha. Tymczasem zapomina się, że z Ruchu odszedł również Rafał Grodzicki. Stoper, który trzymał defensywę w ryzach. Był niemal niezastąpiony. Świetnie rozumiał się i współpracował z Piotrem Stawarczykiem, który po jego odejściu wyraźnie spuścił z tonu - analizuje Mizia i wskazuje wyjście z tej sytuacji.
- Należy pożegnać piłkarzy, którzy - moim zdaniem - zupełnie się nie sprawdzili. Myślę o Pance czy Tymińskim. Więcej warty od tej dwójki jest weteran Marcin Malinowski, któremu warto zaproponować nowy kontrakt. Drużynę na pewno można budować wokół Filipa Starzyńskiego czy Maciej Jankowskiego - o ile nie odejdzie, bo taki scenariusz wydaje się niestety bardzo realny.
Więcej na slask.sport.pl
Były kapitan "Niebieskich" nie uważa także, aby rozluźniona po zdobyciu mistrzostwa Legia była dla Ruchu łatwiejszym rywalem. - Jeszcze kilka lat do tyłu wynik takiej konfrontacji byłby pewny. Wygrałby Ruch i utrzymanie w lidze byłoby przesądzone. Ale dziś już takiej tezy postawić nie można. Legia na luzie może być jeszcze groźniejsza. To zespół o olbrzymim potencjale, który w zestawieniu ze słabą obroną niebieskich może wygrać w Chorzowie nawet w przerwie na świętowanie - uważa były piłkarz.
Maciej Mizia nie martwi się tylko o obecny sezon w wykonaniu "Niebieskich". Były kapitan Ruchu zastanawia się także co będzie z chorzowską drużyną w przyszłym sezonie. O obecnej ekipie z Cichej mówi: "Mam duży szacunek dla pracy trenera Jacka Zielińskiego, ale w Chorzowie nie złożył dotąd zwycięskiej układanki" i wskazuje jej najsłabsze ogniwa.
- Obrona. Źródło słabości tej drużyny bije w defensywie. To przecież najgorsza formacja w całej lidze. "Niebiescy" stracili aż 47 goli - najwięcej w ekstraklasie. Kto by nie grał w tej linii, to popełniał błędy. Co gorsza, tę formację ciągle dotykały roszady. W trakcie rozgrywek wiele razy mówiło się, że Ruch stracił jednego kluczowego gracza i wskazywało się na Arkadiusza Piecha. Tymczasem zapomina się, że z Ruchu odszedł również Rafał Grodzicki. Stoper, który trzymał defensywę w ryzach. Był niemal niezastąpiony. Świetnie rozumiał się i współpracował z Piotrem Stawarczykiem, który po jego odejściu wyraźnie spuścił z tonu - analizuje Mizia i wskazuje wyjście z tej sytuacji.
- Należy pożegnać piłkarzy, którzy - moim zdaniem - zupełnie się nie sprawdzili. Myślę o Pance czy Tymińskim. Więcej warty od tej dwójki jest weteran Marcin Malinowski, któremu warto zaproponować nowy kontrakt. Drużynę na pewno można budować wokół Filipa Starzyńskiego czy Maciej Jankowskiego - o ile nie odejdzie, bo taki scenariusz wydaje się niestety bardzo realny.
Więcej na slask.sport.pl
Polecane
Ekstraklasa