Były gracz Górnika i Piasta: Ruch to najbardziej śląski klub

02.08.2013
- Ruch zawsze swoje ugra, bez względu na to, jaką formę prezentuje. Górnik i Piast? Mogą zagrozić Legii Warszawa w walce o mistrzostwo - uważa Marek Majka, czterokrotny mistrz Polski z zabrzanami.
W niedzielę w Zabrzu zmierzą się Górnik i Piast. Choć dla zabrzańskich kibiców najważniejsze derby to te z Ruchem, jednak piłkarsko ciekawiej zapowiada się spotkanie z gliwiczanami. - Rzeczywiście. Po dobrym poprzednim sezonie w wykonaniu Piasta i Górnika, te "małe derby" robią się coraz ciekawsze - przyznaje Majka.

Zdaniem byłego zawodnika obu klubów, Piasta w tym roku stać na bardzo wiele. - Myślę, że na pierwszą trójkę. Oczywiście zdarzą się słabsze mecze, jednak w naszej lidze to nie problem. Mistrzostwo to jest bardzo optymistyczne nastawienie, ale... dlaczego nie? Jeśli tylko poprawi grę u siebie, wszystko może się zdarzyć. Siła Piasta tkwi po pierwsze w dobrej grze na wyjazdach. Po drugie - w filozofii budowania zespołu, która powinna być stosowana w innych klubach - podkreśla.

Majka uważa, że w całej śląskiej piłce generalnie coś jednak drgnęło. - Po tych wszystkich latach posuchy, ostatnio szukając "naszych" zespołów, nie musimy zerkać tylko w dół tabeli. Śląsk zawsze był kuźnią talentów, grało tu wielu znakomitych zawodników i dobrze, że znowu do tego się nawiązuje - twierdzi. Bo jego zdaniem nie należy się obawiać nie tylko o Piasta i Górnika, ale też o Ruch. - Ruch zawsze swoje ugra, bez względu na to, jaką formę prezentuje. To jest... najbardziej śląska drużyna. Zawsze panowała tam taka swojska atmosfera, co pozwoliło całkiem niedawno na zdobycie wicemistrzostwa. A Górnik i Piast mogą zagrozić Legii w walce o mistrzostwo - zauważa optymistycznie Majka.

Co jednak go martwi, to frekwencja na trybunach. - Boli mnie brak wsparcia ze strony kibiców w Gliwicach. 3,5 tysiąca na meczu ekstraklasy na nowym stadionie to jakiś dramat. Pamiętam, że gdy jeszcze chodziłem na stary stadion, nigdy nie było problemu z wypełnieniem trybun. Nie wiem, z czego to wynika? Za drogie bilety? Słabe akcje marketingowe? Są jakieś akcje promocyjne dla studentów, ale... w Gliwicach studentów jest może jakieś 10 procent. Jak chcemy nimi wypełnić trybuny? W Niemczech może nie wszyscy interesują się futbolem, ale przychodzą zjeść kiełbasę i wypić piwo i przy okazji pokibicować. Takiej atmosfery "festynu" u nas nie ma - kończy rozmowę ze "Sportem".
źródło: Sport

Przeczytaj również