"Było wszystko, tylko nie punkty. To frustruje"
11.12.2016
- Wydawało mi się, że w piłce widziałem bardzo dużo, ale to co zobaczyłem dziś udowodniło mi, że człowiek cały czas może być zaskakiwany. Prowadziliśmy, strzeliliśmy 3 bramki a przegraliśmy. W wielu fazach kontrolowaliśmy spotkanie, chcieliśmy być stroną dominującą, ale liczą się bramki. Proste indywidualne błędy sprawiły, że jest jak jest - komentował mecz z Wisłą Waldemar Fornalik, trener Ruchu. - Rzecz w tym, by zespół jak najczęściej grywał w porównywalnym składzie. My często dokonujemy zmian, bo jedni gracze dochodzą do siebie po urazach, inni doszli w trakcie sezonu. Być może bardzo często to powtarzam, ale takie są fakty stąd czasem brakuje stabilności - tłumaczył szkoleniowiec chorzowian.
- Chcieliśmy w tych ostatnich trzech meczach zdobyć minimum 7 punktów a teraz - wiem że to głupio brzmi - zostaje nam tylko jedno spotkanie. Dziś było wszystko, prócz tego co co tydzień - nie zdobywamy punktów. To frustrujące - denerwował się po starciu w Płocku Piotr Ćwielong. - Prowadziliśmy grę, byliśmy drużyną która stwarza kolejne sytuacje. Wisła Płock do 60 minuty nie miała pomysłu jak nas ugryźć. To co stało się po bramce na 3:2 nie może się więcej powtórzyć, bo to już nie była ta drużyna która wcześniej grała przez godzinę. Straciliśmy kontrolę nad meczem, a gole nie padły przypadkowo. Powiedzieliśmy sobie na gorąco że nie wolno spuszczać głów na dół, choć takie wyniki podłamują. Za 5 dni kolejny mecz i musimy zrobić wszystko by w miarę spokojnie spędzić święta - mówił Łukasz Surma.
- Chcieliśmy w tych ostatnich trzech meczach zdobyć minimum 7 punktów a teraz - wiem że to głupio brzmi - zostaje nam tylko jedno spotkanie. Dziś było wszystko, prócz tego co co tydzień - nie zdobywamy punktów. To frustrujące - denerwował się po starciu w Płocku Piotr Ćwielong. - Prowadziliśmy grę, byliśmy drużyną która stwarza kolejne sytuacje. Wisła Płock do 60 minuty nie miała pomysłu jak nas ugryźć. To co stało się po bramce na 3:2 nie może się więcej powtórzyć, bo to już nie była ta drużyna która wcześniej grała przez godzinę. Straciliśmy kontrolę nad meczem, a gole nie padły przypadkowo. Powiedzieliśmy sobie na gorąco że nie wolno spuszczać głów na dół, choć takie wyniki podłamują. Za 5 dni kolejny mecz i musimy zrobić wszystko by w miarę spokojnie spędzić święta - mówił Łukasz Surma.
Polecane
Ekstraklasa