Byli piłkarze Piasta liczą na to, że historia zatoczy koło...

30.05.2013
Pięć lat temu Piast niespodziewanie wywalczył historyczny awans do Ekstraklasy. Dziś gliwiczanie stają przed szansą dokonania kolejnej wiekopomnej rzeczy - wywalczenia udziału w europejskich pucharach...

Pięć lat temu Piast Gliwice wygrał w Warszawie 1-0 i rzutem na taśmę - ponieważ niewalczące o nic Podbeskidzie pokonało Znicz Pruszków - po raz pierwszy w historii klubu awansowało do ekstraklasy.

- To fantastyczne wspomnienia. Tym zwycięstwem sprawiliśmy wielką niespodziankę. Nikt się nie spodziewał, że na samym finiszu rozgrywek wyprzedzimy swoich rywali i wywalczymy awans. Nawet sam klub nie był do końca przygotowany do tego sukcesu. Brakowało przecież stadionu, sporo spraw było niepozapinanych do końca... - wspomina z uśmiechem na twarzy Jarosław Kaszowski, który większość opisywanego spotkania oglądał z ławki rezerwowych.

- Daj Boże, aby historia zatoczyła koło i żeby pięć lat po tamtym spotkaniu, ponownie w Warszawie, Piast dokonał historycznej rzeczy - dodaje Mirosław Widuch, były obrońca drużyny z Gliwic. - Chłopcy zasłużyli na to swoją postawą w całym sezonie. Grali bardzo dobrze i równo. Wiem, bo śledzę ich spotkania - tłumaczy "Wiluś".

Radość ze zwycięstwa nad Polonią była tym większa, że gliwiczanie zdobyli trzy punkty po przepięknym golu Piotra Petasza, który dobijał uderzenie Wojciecha Kędziory. - To był wspaniały gol, z serii "stadiony świata", i prawdziwa pieczęć do awansu - podkreśla Kaszowski. - O tak, gol był piękny - zgadza się Widuch.

- Myślę, że dziś ponownie wygra Piast. Skromnie 1-0, ale po równie ładnym uderzeniu Tomka Podgórskiego. Życzę tego temu chłopakowi. To tytan pracy. Nigdy nie zniechęcał się, gdy był odstawiany od składu i dlatego dziś jest w takim miejscu. To piłkarz, który potrafi zadecydować o losach spotkaniach i bardzo bym chciał aby w Warszawie było podobnie - komplementuje kapitana Piasta były obrońca.

Pięć lat temu, po zwycięstwie w Warszawie, piłkarzy Piasta czekała radosna podróż do Gliwic, a następnie wielka feta na rynku. - Oj działo się wtedy, działo. Pamiętam, że cała ulica Zwycięstwa była zakorkowana, tylu było kibiców. Piłkarze weszli wtedy na dach autobusu i tuż nad głowami mieli linie wysokiego napięcia, bo w Gliwicach jeszcze wtedy były tramwaje! Później były kąpiele w fontannie i ściąganie koszulek. Jak pamiętam, to była pierwsza tak wielka feta w Gliwicach - uśmiecha się do wspomnień "Kasza".

- Dokładnie, pamiętam to wielkie świętowanie na rynku! Było też piwko po drodze z Warszawy. No, może nawet dwa (śmiech). Życzę piłkarzom Piasta podobnie szczęśliwej podróży do Gliwic po dzisiejszym meczu  - mówi Widuch. Kaszowski jednak o czymś przypomina...

- Jest jeszcze ostatnia kolejka Ekstraklasy! Nawet jeśli dziś uda się zapewnić puchary dla Gliwic, to nie wiem czy będą tak świętować. W niedzielę grają jeszcze z Bełchatowem, a i to spotkanie wypadałoby wygrać - śmieje się legenda Piasta i dodaje: - Jeśli w czwartek - w wypadku awansu do pucharów - ktoś będzie mocno fetował, to będą to kibice - kończy "Kasza".

Polonia Warszawa - Piast Gliwice
Czwartek, godz. 18:00
Sędzia Paweł Pskit (Zgierz)

Przeczytaj również