Był silnym punktem "Cidrów", dziś jest rezerwowym w Bytomiu
24.11.2011
Polonia sięgnęła po Dziewulskiego po tym, jak sprzedała Szymona Sawalę. Klub z Bytomia potrzebował defensywnego pomocnika. Sięgnięto po piłkarza, który był pod ręką, bo dobrze grał w Radzionkowie.
- Przyznam, że w moim najbliższym otoczeniu nie brakowało osób, które powtarzały mi: "To duże wyzwanie, przemyśl to". Ale ja zakładałem, że w wieku 28-29 lat to naprawdę może być dla mnie jedyna, a zarazem ostatnia szansa na zagranie w ekstraklasie. I w pojedynkę podjąłem ostateczną decyzję. Więc... nawet wywierałem presję na prezesie Ruchu, by osiągnął porozumienie z władzami Polonii. Wierzyłem w swój sukces - wspomina "Dziewul".
Ostatecznie rozegrał pięć meczów w ekstraklasie. - Na pewno nie jestem do końca z siebie zadowolony. Takie były wybory trenerskie... Polonia przegrywała, zmieniała się wyjściowa jedenastka, mnie jednak rzadko uwzględniano - opowiada.

Powód? - Zawsze w pierwszej kolejności szukam winy w sobie, bo jestem człowiekiem bardzo krytycznym wobec siebie. A ja po prostu nie prezentowałem się tak, jak bym sobie tego życzył. Byłem tym mocno zdegustowany - przyznaje Marcin.
Ostatnio też jest rezerwowym. A tak naprawdę od meczu z Polkowicami. - Dałem słabą zmianę, zawiniłem bramkę i na dobre siadłem na ławie. Do teraz. Za błędy trzeba płacić... - wzdycha.
- Przyznam, że w moim najbliższym otoczeniu nie brakowało osób, które powtarzały mi: "To duże wyzwanie, przemyśl to". Ale ja zakładałem, że w wieku 28-29 lat to naprawdę może być dla mnie jedyna, a zarazem ostatnia szansa na zagranie w ekstraklasie. I w pojedynkę podjąłem ostateczną decyzję. Więc... nawet wywierałem presję na prezesie Ruchu, by osiągnął porozumienie z władzami Polonii. Wierzyłem w swój sukces - wspomina "Dziewul".
Ostatecznie rozegrał pięć meczów w ekstraklasie. - Na pewno nie jestem do końca z siebie zadowolony. Takie były wybory trenerskie... Polonia przegrywała, zmieniała się wyjściowa jedenastka, mnie jednak rzadko uwzględniano - opowiada.

Powód? - Zawsze w pierwszej kolejności szukam winy w sobie, bo jestem człowiekiem bardzo krytycznym wobec siebie. A ja po prostu nie prezentowałem się tak, jak bym sobie tego życzył. Byłem tym mocno zdegustowany - przyznaje Marcin.
Ostatnio też jest rezerwowym. A tak naprawdę od meczu z Polkowicami. - Dałem słabą zmianę, zawiniłem bramkę i na dobre siadłem na ławie. Do teraz. Za błędy trzeba płacić... - wzdycha.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku