Był kapitanem MKS-u Kluczbork, a teraz nie gra nawet "ogonów"
28.10.2009
- Gdy pierwszy raz usiadłem wśród rezerwowych, byłem naprawdę wkurzony - przyznaje Dawid Nowacki. Ale w ciągu ponad sześciu tygodni, jakie upłynęły od jego ostatniego występu w lidze, zdążył już przyzwyczaić się do miana tego, który poczynania MKS-u ogląda ledwie z ławki. - To trochę niebezpieczna sytuacja. Wiadomo, człowiek może wpaść w marazm - zauważa 32-latek. Jemu byłoby o to tym łatwiej, że przecież jeszcze niedawno nosił na ramieniu opaskę kapitana.
Co więcej, wydaje się, że w tej chwili miejsce w składzie mogłyby mu dać tylko absencje kolegów. - Nie czuję się gorszy od tych, którzy grają, a z trenerem Kowalskim mam normalne relacje. Sam nie wiem, dlaczego na mnie nie stawia. Widać, że nie ma zaufania do mojej osoby - wskazuje Nowacki. Zapewnia jednak przy okazji, że nie myśli o zmianie otoczenia.
Co więcej, wydaje się, że w tej chwili miejsce w składzie mogłyby mu dać tylko absencje kolegów. - Nie czuję się gorszy od tych, którzy grają, a z trenerem Kowalskim mam normalne relacje. Sam nie wiem, dlaczego na mnie nie stawia. Widać, że nie ma zaufania do mojej osoby - wskazuje Nowacki. Zapewnia jednak przy okazji, że nie myśli o zmianie otoczenia.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku