Był dwa razy operowany. Na nic! Potrzebny jest trzeci zabieg
23.02.2011
Urazu Kłoda doznał w ubiegłorocznym meczu z Olimpią Grudziądz. - Nadwyrężyłem wtedy więzadło poboczne. Po krótkiej przerwie wróciłem do gry, bo chciałem pomóc drużynie, ale tak to jest, że jak się bardzo chce, to czasem można sobie jeszcze bardziej zaszkodzić - mówi piłkarz. W feralnym spotkaniu z Lechią Zielona Góra, Zagłębie przegrało 0-3, a Kłoda opuścił boisko w 60. minucie. Był to jego ostatni mecz. - Mimo to, gdybym mógł cofnąć czas, nie wahałbym się i podjął decyzję o występie w tamtym spotkaniu - deklaruje.
Więzadło co prawda wytrzymało, ale było naderwane i przestało pełnić funkcję stabilizacyjną. - Przeszedłem już dwa zabiegi, które niestety nic nie dały. Czeka mnie rekonstrukcja więzadła, która, mam nadzieję, zakończy moje problemy zdrowotne. Nie chcę jeszcze kończyć kariery, zamierzam nadal grać w piłkę. Być może, jeśli będzie taka wola ze strony klubu, wrócę kiedyś do Zagłębia. Bardzo bym tego chciał - mówi Kłoda.
Więzadło co prawda wytrzymało, ale było naderwane i przestało pełnić funkcję stabilizacyjną. - Przeszedłem już dwa zabiegi, które niestety nic nie dały. Czeka mnie rekonstrukcja więzadła, która, mam nadzieję, zakończy moje problemy zdrowotne. Nie chcę jeszcze kończyć kariery, zamierzam nadal grać w piłkę. Być może, jeśli będzie taka wola ze strony klubu, wrócę kiedyś do Zagłębia. Bardzo bym tego chciał - mówi Kłoda.
Polecane
II liga