Bułgaria - Polska 2-3. Złe miłego początki
27.11.2014
Mecz nie rozpoczął się dobrze dla podopiecznych Klaudiusza Hirscha. Pierwsze minuty to przewaga Bułgarów i fantastyczny gol Timonova bezpośrednio z rzutu wolnego. Polacy grali jakby bez wiary w sukces, bojaźliwie, więc nie jest dziwne, iż wkrótce przegrywali już dwiema bramkami. Tym razem składną akcję przeciwników wykończył skutecznie Mehmedov.
Na szczęście okazało się, że postawa w początkowych fragmentach meczu to w przypadku biało-czerwonych jedynie trema. W końcowych minutach pierwszej odsłony gra wyrównała się i choć Bułgarzy wciąż byli groźni, to celnie strzelali już tylko Polacy. Kontaktową bramkę zdobył Wiktor Żytek, a do remisu doprowadził nas przepięknym lobem Michał Knajdrowski.
Druga połowa to jakby zupełnie inny mecz. Nasza reprezentacja na dobre przejęła inicjatywę, raz po raz zagrażała bramce przeciwników i wydawało się, że kolejny gol jest jedynie kwestią czasu. Tak się rzeczywiście stało. Igor Świątkiewicz najpierw, w 32 minucie, trafił w poprzeczkę lecz 180 sekund później, po zespołowej akcji całej drużyny, wyprowadził biało-czerwonych na 3-2.
Zupełnie rozbici zawodnicy Ivajło Bogdanova próbowali jeszcze odrobić straty ale nie byli już w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Mateusza Szpiczkę. Mamy więc trzy punkty na początek rywalizacji i już szykujemy się do jutrzejszych bojów.
Na szczęście okazało się, że postawa w początkowych fragmentach meczu to w przypadku biało-czerwonych jedynie trema. W końcowych minutach pierwszej odsłony gra wyrównała się i choć Bułgarzy wciąż byli groźni, to celnie strzelali już tylko Polacy. Kontaktową bramkę zdobył Wiktor Żytek, a do remisu doprowadził nas przepięknym lobem Michał Knajdrowski.
Druga połowa to jakby zupełnie inny mecz. Nasza reprezentacja na dobre przejęła inicjatywę, raz po raz zagrażała bramce przeciwników i wydawało się, że kolejny gol jest jedynie kwestią czasu. Tak się rzeczywiście stało. Igor Świątkiewicz najpierw, w 32 minucie, trafił w poprzeczkę lecz 180 sekund później, po zespołowej akcji całej drużyny, wyprowadził biało-czerwonych na 3-2.
Zupełnie rozbici zawodnicy Ivajło Bogdanova próbowali jeszcze odrobić straty ale nie byli już w stanie zagrozić bramce strzeżonej przez Mateusza Szpiczkę. Mamy więc trzy punkty na początek rywalizacji i już szykujemy się do jutrzejszych bojów.
Polecane
Sporty inne