Bueno lekarstwem na nieskuteczność Odry

18.08.2009
- W Polsce trenera rozlicza się głównie przez pryzmat wyników. Jeśli drużynie nie idzie w dwóch, trzech meczach, to od razu szuka się jego następcy - denerwuje się Jan Woś, pomocnik Odry.
Dużo mówiło się o nieskuteczności i niemocy strzeleckiej wodzisławian. Tymczasem w spotkaniu z Lechią, gracze Ryszarda Wieczorka zadali kłam tej teorii i wrócili na Śląsk z tarczą. - Najważniejsze dla nas jest to, że udało nam się nie stracić gola, a jednocześnie byliśmy w stanie zdobyć decydujące trafienia - mówi Jan Woś, pomocnik Odry, który we wspomnianym pojedynku wystąpił - tym razem - od pierwszej minuty.

Wiktoria oznacza tym samym powrót do szatni przy Bogumińskiej dobrej atmosfery? - Ona nie była zła nawet przed meczem z gdańszczanami! Do szczęścia brakowało nam jednak potwierdzenia niezłej gry i zarazem rozstrzygnięcia zawodów na własną korzyść. W poprzednich konfrontacjach wydawało się, że nie mamy w swoich szeregach snajpera, a teraz okazało się, że lekarstwem na naszą bolączkę jest Brazylijczyk Bueno - dodaje Woś.

Doniesienia prasowe wskazywały, że ewentualna klęska nad morzem może pozbawić pracy trenera Wieczorka... - Niestety, w Polsce szkoleniowca rozlicza się głównie przez pryzmat wyników. Jeśli drużynie nie idzie w dwóch, trzech meczach, to od razu szuka się jego następcy - kręci głową 35-latek. - Tymczasem nawet zawodnicy Polonii, który ograli nas na naszym terenie przyznawali, że byliśmy od nich lepsi. W niedzielę dopisało nam wreszcie szczęście, zdołaliśmy zwyciężyć i wszystko jest "OK". Prawda jednak jest taka, że od początku sezonu stwarzaliśmy sobie sytuacje, ale brakowało ich wykończenia. Dobrze się stało, że Ryszard Wieczorek może spokojnie przygotowywać się do meczu z Legią - kończy popularny "Jasiu".
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również