Broszowi w przygotowaniach do Legii pomogą poznańskie doświadczenia
27.10.2012
Gliwiczanie mierzyli się również całkiem niedawno z Legią, tyle, że w Pucharze Polski. - Teraz jesteśmy w innym miejscu, a na boisku zameldują się inne jedenastki, ale bierzemy tamten mecz pod uwagę. On nadal siedzi nam w głowach - przyznaje Brosz.
Sama poprawa gry jednak nie wystarczy, by na Łazienkowskiej choćby zremisować. Trzeba jeszcze popracować nad skutecznością, z którą na bakier w ostatnim meczu z Widzewem był np. Matej Iżvolt. - Oczywiście, żałuję, że Matej w tych sytuacjach nie trafił, ale samo to, że się w nich znalazł stanowi dla nas pozytyw. Proszę mi wierzyć, ten chłopak ma bardzo mocną psychikę i prędzej czy później się przełamie - podkreśla trener Piasta.
Brosz ma jednak nadzieję, że po meczu z Legią będzie miał mniej powodów do narzekania na arbitra niż miało to miejsce po starciu z łodzianami. - W trakcie meczu staramy się nie napędzać dodatkowo emocji, bo i tak adrenalina jest ogromna, ale tak jak później nas rozlicza się z występu, tak my - jako klub - rozliczamy sędziego z decyzji. A w przypadku pana Szymona Marciniaka, wiele z nich było błędnych. One znacząco wpłynęły na wynik meczu. Z jego pracy jesteśmy więc bardzo niezadowoleni. Zresztą nie tylko my, bo telewizyjni eksperci też dostrzegali w jego postawie wiele mankamentów - kończy trener Piasta.
Sama poprawa gry jednak nie wystarczy, by na Łazienkowskiej choćby zremisować. Trzeba jeszcze popracować nad skutecznością, z którą na bakier w ostatnim meczu z Widzewem był np. Matej Iżvolt. - Oczywiście, żałuję, że Matej w tych sytuacjach nie trafił, ale samo to, że się w nich znalazł stanowi dla nas pozytyw. Proszę mi wierzyć, ten chłopak ma bardzo mocną psychikę i prędzej czy później się przełamie - podkreśla trener Piasta.
Brosz ma jednak nadzieję, że po meczu z Legią będzie miał mniej powodów do narzekania na arbitra niż miało to miejsce po starciu z łodzianami. - W trakcie meczu staramy się nie napędzać dodatkowo emocji, bo i tak adrenalina jest ogromna, ale tak jak później nas rozlicza się z występu, tak my - jako klub - rozliczamy sędziego z decyzji. A w przypadku pana Szymona Marciniaka, wiele z nich było błędnych. One znacząco wpłynęły na wynik meczu. Z jego pracy jesteśmy więc bardzo niezadowoleni. Zresztą nie tylko my, bo telewizyjni eksperci też dostrzegali w jego postawie wiele mankamentów - kończy trener Piasta.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów