Brosz ściągnął napastnika, bo miał plan, jak strzelić bramkę

19.04.2011
Na 20 minut przed końcem pojedynku ligowego Dolcanem Ząbki, trener Piasta - Marcin Brosz - zdjął z boiska jedynego napastnika, wprowadzając za niego skrzydłowego. Decyzja dziwna, ale...
Szkoleniowiec "Piastunek" miał pewien chytry pomysł, który do końca się jednak nie sprawdził. O co dokładnie chodziło? - Ściągnięcie z boiska Maycona było podyktowane dobrą obroną Dolcanu. Skoro nie udawała się nam gra kombinacyjna, stwierdziłem, że pokonamy rywala strzałami głową - powiedział Brosz.

- Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Na skrzydło powędrował wprowadzony Podgórski, a rolę wysuniętego napastnika pełnił Bartek Iwan. Zaraz za nim ustawiłem Pawła Gamlę. To gracze dobrze grający głową. Mój plan sprawdził się, ale nie na tyle, na ile bym chciał. Chłopaki dochodzili do sytuacji, wygrywali powietrzne pojedynki, strzelali, ale zabrakło szczęścia - dodał.

Taktyk Piasta wyciągnął pozytywne aspekty ze zremisowanego meczu z ostatnią drużyną ligi.- Dochodzimy do sytuacji bramkowych,a  to ważne. To, że nie zdobywamy zbyt wielu bramek, to chwilowy problem. Wciąż też utrzymuję, że mój zespół jest drużyną na ekstraklasę. Żaden z tych zawodników nie zapomniał, jak grać na najwyższym poziomie - Brosz zaprzeczył tym samym słowom ludzi, którzy uważają, że walka o awans już się dla Piasta zakończyła.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również