Brosz: Górnik to wyzwanie

27.08.2009
- Magiczna nazwa i ogromna tradycja. To łączy dzisiejszego Górnika z tym, w którym ja grałem. W niedzielę przez dwie godziny patrzeć będzie na nas cała piłkarska Polska - mówi Marcin Brosz.
Trener Podbeskidzia Bielsko-Biała w barwach zabrzańskiej drużyny rozegrał 46 spotkań w ekstraklasie. Jak przyznaje, był to dla niego wyjątkowy okres krótkiej kariery piłkarskiej. - Cieszę się, że miałem w ogóle możliwość gry w tym wielkim klubie. Gdybym miał dzisiaj z moim problemami zdrowotnymi walczyć o miejsce w podstawowym składzie, to z góry byłbym skazany na porażkę. Piłka jest teraz dużo szybsza i bardziej dynamiczna. Dlatego, choć moje występy w Górniku nie są jakoś szczególnie zapamiętane, to wspominam je bardzo pozytywnie - przyznaje Marcin Brosz.

Co zmieniło się od tamtego czasu na Roosevelta? - Magiczna nazwa i ogromna tradycja. To łączy dzisiejszego Górnika z tym, w którym ja grałem. Takim łącznikiem jest też legendarny Stanisław Oślizło. Poza tym, różnic jest bardzo wiele. Nie ma już tam tylu oddanych ludzi. Zapomina się na przykład o takich osobach jak były prezes Stanisław Płoskoń. On wtedy sam, jako osoba prywatna, utrzymywał klub. Gdyby nie jego poświęcenie, to Górnika mogłoby dziś nie być. Powinno się doceniać jego wkład w najnowszą historie tego klubu - podkreśla szkoleniowiec.
 
W Bielsku zdają sobie sprawę, że niedzielny pojedynek na stadionie im. Ernesta Pohla będzie wyjątkowy, choć każdy zdobyty punkt liczyć się będzie tak samo, jak w każdym innym spotkaniu. - Przez dwie godziny patrzeć będzie na nas cała piłkarska Polska. To będzie najważniejsze wydarzenie piłkarskie w tym dniu. Zagramy przed największą publiką w kraju, wliczając w to nawet ekstraklasę. Dla wielu moich podopiecznych będzie to nie lada wyzwanie - twierdzi Brosz.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również