Bramkarzowi Ruchu Chorzów zabrakło 20 centymetrów. "Trafiłem go"
29.08.2014
- Wyszedłem do tej piłki, ale ta po rykoszecie wróciła przed nasze pole karne. Myślałem, że będzie spalony, bo jeden zawodnik jednak został. Niestety, z drugiej strony wyskoczył kolejny gracz Metalista. Zabrakło mi może dwudziestu centymetrów, żeby wybić tą piłkę. Trafiłem go, ale mam wątpliwości, czy było to w polu karnym. Bardzo żal. Przepraszam kolegów, którzy włożyli w ten mecz tyle wysiłku. Teraz musimy się podnieść i skoncentrować na lidze. Ona jest teraz najważniejsza - mówił bramkarz niebieskich.
- W sytuacji, która zakończyła się rzutem karnym sędzia najpierw wskazał na rzut rożny. Potem jednak dostrzegł krew na twarzy zawodnika Metalista i zmienił decyzję. Wielka szkoda, że tak się stało. Moim zdaniem, nie zasłużyliśmy na porażkę. Graliśmy bardzo dobrze taktycznie. To także dlatego tak mocny zespół, jak Metalist nie błyszczał w starciu z nami. Nie wiem czy za kilka tygodni dojdzie do nas, że dokonaliśmy dużo. A może wciąż będziemy czuli żal, bo jednak było tak blisko - podkreślał Piotr Stawarczyk, obrońca Ruchu.
- Wielkie drużyny poznaje się po tym, że takie mecze kończą na swoją korzyść. Nam tego zabrakło. Mam żal także do siebie, bo w tej akcji, która kosztowała nas bramkę, mogłem zachować się lepiej. Szkoda, bo do tamtego momentu rywal nie potrafił znaleźć na nas sposobu. Uważam, że to my mieliśmy więcej klarownych okazji niż rywal - mówił Marcin Malinowski, kapitan zespołu.
Wołodymyr Homeniuk, który zapracował na rzut karny, powtarzał, że nie czuje się bohaterem. - Wygrał zespół. To był trudny mecz z wymagającym rywalem. Obrońcy Ruchu grali twardo, a przy tym mieli dobre warunki fizyczne. Dla nas był to drugi w ciągu tygodnia mecz zakończony dogrywką. To odbiło się na naszej dyspozycji. Akcje nie były tak dynamiczne. Z czasem Claiton zaczął grać bliżej napastników i Ruch zaczął się gubić. Cieszymy się z awansu. Życzeń przed losowaniem fazy grupowej LE nie mam - mówił Ukrainiec.
- W sytuacji, która zakończyła się rzutem karnym sędzia najpierw wskazał na rzut rożny. Potem jednak dostrzegł krew na twarzy zawodnika Metalista i zmienił decyzję. Wielka szkoda, że tak się stało. Moim zdaniem, nie zasłużyliśmy na porażkę. Graliśmy bardzo dobrze taktycznie. To także dlatego tak mocny zespół, jak Metalist nie błyszczał w starciu z nami. Nie wiem czy za kilka tygodni dojdzie do nas, że dokonaliśmy dużo. A może wciąż będziemy czuli żal, bo jednak było tak blisko - podkreślał Piotr Stawarczyk, obrońca Ruchu.
- Wielkie drużyny poznaje się po tym, że takie mecze kończą na swoją korzyść. Nam tego zabrakło. Mam żal także do siebie, bo w tej akcji, która kosztowała nas bramkę, mogłem zachować się lepiej. Szkoda, bo do tamtego momentu rywal nie potrafił znaleźć na nas sposobu. Uważam, że to my mieliśmy więcej klarownych okazji niż rywal - mówił Marcin Malinowski, kapitan zespołu.
Wołodymyr Homeniuk, który zapracował na rzut karny, powtarzał, że nie czuje się bohaterem. - Wygrał zespół. To był trudny mecz z wymagającym rywalem. Obrońcy Ruchu grali twardo, a przy tym mieli dobre warunki fizyczne. Dla nas był to drugi w ciągu tygodnia mecz zakończony dogrywką. To odbiło się na naszej dyspozycji. Akcje nie były tak dynamiczne. Z czasem Claiton zaczął grać bliżej napastników i Ruch zaczął się gubić. Cieszymy się z awansu. Życzeń przed losowaniem fazy grupowej LE nie mam - mówił Ukrainiec.
Polecane
Ekstraklasa