Bramkarz się "zasiedział"

14.12.2015
Wojciech Skaba w piątek zagrał w Ekstraklasie w barwach Ruchu po raz pierwszy, chociaż w Chorzowie jest już od półtora roku.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Skaba do Ruchu przychodził z Legii, gdzie przez kilka sezonów był rezerwowym. W Chorzowie pojawił się w czerwcu 2014 roku. Latem przegrał jednak rywalizację o miejsce w składzie z Krzysztofem Kamińskim. "Kamyk" zimą wyjechał do Japonii i pochodzący z Rybnika bramkarz miał nadzieję, że wskoczy do bramki "Niebieskich". Ściągnięto jednak Matusa Putnockiego, który dobrą postawą w sparingach wywalczył sobie miejsce w składzie. Skaba znów musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Do meczu z Jagiellonią w koszulce Ruchu zagrał tylko 2 mecze w Pucharze Polski i 6 spotkań w rezerwach. Do 45 minuty piątkowego meczu pewnie nawet przez myśl mu nie przyszło, że za chwilę będzie musiał wychodzić na boisko. Zadanie miał bardzo trudne, bo tuż po wejściu na boisko musiał bronić rzut karny, a chorzowianie grali w "10". Po przerwie do bramki Ruchu wpadły jeszcze trzy strzały, ciężko za puszczone gole winić golkipera, ale trzeba przyznać, że nie prezentował się on zbyt pewnie.

Teraz były bramkarz Odry i Legii ma kilka dni na przygotowanie mentalne do meczu z Termalicą. Nie możną wątpić w umiejętności Skaby, ale w piątek było widać, że troszkę się "zasiedział". Wierzymy jednak, że trenerzy przygotują psychicznie i fizycznie Wojtka do meczu i pokaże on pełnię swoich umiejętności. 
źródło: SportSlaski.pl
autor: Michał Piwoński

Przeczytaj również