Bramkarz Ruchu porównywany do... Ikera Casillasa!
30.04.2009
- Nie żartujmy! Robiłem tylko to, co do mnie należało - skwitował skromnie Krzysztof Pilarz. 29-latek przed miesiącem stracił miano "numeru jeden", na rzecz Matko Perdijicia. Nowy szkoleniowiec, Waldemar Fornalik, postawił jednak na Pilarza i nie zawiódł się. Ten dobrze spisywał się w sytuacjach, kiedy zagrażał mu Piotr Rocki. Piękna parada popisał się w samej końcówce, gdy głową uderzał Takesure Chinyama. - Podstawowym przedmeczowym założeniem było zdobycie na Łazienkowskiej bramki. To zadanie wykonaliśmy - zameldował szczęśliwy Pilarz.
- Golkiper gości wyprawiał cuda. Piłka nie chciała wpaść do siatki, a nasi rywale stworzyli jedną okazję, którą potrafili wykorzystać - irytował się tymczasem Descarga. Hiszpan pretensje powinien mieć jednak do swoich kolegów z przednich formacji, którzy mieli dosyć okazji, aby częściej sprawdzać czujność Pilarza. Tymczasem większość strzałów ekipy ze stolicy była niecelna. Rocki pudłował nawet stojąc metr przed bramką!
Dawno "Niebiescy" nie odnieśli wiktorii na tak trudnym terenie, a przecież od początku wiosny znajdują się w kryzysie. Środowy mecz może zatem nie tylko dać im awans do finału, ale też dodać pewności siebie w lidze. - Z pewnością podniesie nas na duchu, co może nam pomóc przed kolejnym spotkaniem z Lechem w Poznaniu. Ruch skupia się na obronie przed spadkiem, rozgrywki o Puchar Polski traktujemy jako pewien dodatek - nie krył Grzegorz Baran, który wczoraj razem z kolegami, wygrał dopiero pierwszą odsłonę półfinału. Chorzowianie zadedykowali ją Gerardowi Cieślikowi, obchodzącemu tego dnia 82. urodziny.
Dodajmy, że jeśli "Niebiescy" nie spartaczą sprawy i z Legią na Śląsku nie przegrają w rewanżu, to wystąpią w finale i będą jedną nogą w... Pucharze UEFA! Na przestrogę przypominamy, że w 2001 roku Ruch wygrał przy Łazienkowskiej 4-2, lecz na Cichej przegrał 0-1. 7 maja areną zmagań będzie Stadion Śląski.
- Golkiper gości wyprawiał cuda. Piłka nie chciała wpaść do siatki, a nasi rywale stworzyli jedną okazję, którą potrafili wykorzystać - irytował się tymczasem Descarga. Hiszpan pretensje powinien mieć jednak do swoich kolegów z przednich formacji, którzy mieli dosyć okazji, aby częściej sprawdzać czujność Pilarza. Tymczasem większość strzałów ekipy ze stolicy była niecelna. Rocki pudłował nawet stojąc metr przed bramką!
Dawno "Niebiescy" nie odnieśli wiktorii na tak trudnym terenie, a przecież od początku wiosny znajdują się w kryzysie. Środowy mecz może zatem nie tylko dać im awans do finału, ale też dodać pewności siebie w lidze. - Z pewnością podniesie nas na duchu, co może nam pomóc przed kolejnym spotkaniem z Lechem w Poznaniu. Ruch skupia się na obronie przed spadkiem, rozgrywki o Puchar Polski traktujemy jako pewien dodatek - nie krył Grzegorz Baran, który wczoraj razem z kolegami, wygrał dopiero pierwszą odsłonę półfinału. Chorzowianie zadedykowali ją Gerardowi Cieślikowi, obchodzącemu tego dnia 82. urodziny.
Dodajmy, że jeśli "Niebiescy" nie spartaczą sprawy i z Legią na Śląsku nie przegrają w rewanżu, to wystąpią w finale i będą jedną nogą w... Pucharze UEFA! Na przestrogę przypominamy, że w 2001 roku Ruch wygrał przy Łazienkowskiej 4-2, lecz na Cichej przegrał 0-1. 7 maja areną zmagań będzie Stadion Śląski.
Polecane
Ekstraklasa