Bramkarz Ruchu: Nie miałem w planach przeprowadzki do Polonii

14.08.2012
- Sposób obrony "jedenastek" jest moją tajemnicą. Każdy bramkarz ma jakiś. Jeśli wyczuje intencje strzelca, to ma duże szanse na zachowanie czystego konta - mówi Matko Perdijić, bramkarz Ruchu Chorzów.
Bramkarza chorzowian chcieli latem w Polonii Warszawa. - O wszystkim dowiedziałem się z gazet. Ja nie miałem takich planów, działacze Ruchu także nie, więc nie ma o czym mówić - przyznaje Perdijić. Kibice Ruchu już mogą się cieszyć z pozostania Chorwata, bo gdyby nie on, "Niebieskich" mogłoby już nie być w Pucharze Polski. - Obaj wykonawcy uderzali podobnie, ale trudniejszy do obrony był ten pierwszy rzut karny. Odbiłem piłkę na róg końcami palców - wspomina.

Perdijić zaprzeczył też, jakoby po meczu był tak wściekły, że nie chciał rozmawiać z kolegami z drużyny, o czym mówił Łukasz Janoszka. - Nie chciałem rozmawiać z dziennikarzami, bo byłem wściekły. Najpierw musiałem pójść pod prysznic, by się zrelaksować, ochłonąć. Na kolegów nie miałem powodu się obrażać i zapewniam, że atmosfera w drużynie jest naprawdę dobra - mówi bramkarz.

W rozmowie z dziennikiem "Sport", Perdijić przyznaje, że wciąż boli go porażka z Viktorią Pilzno, choć to nie on puścił pięć goli w wyjazdowym meczu. - Wszyscy bardzo przeżywamy tę przegraną i odpadnięcie z Ligi Europy. Mimo wszystko musimy sobie jednak szczerze powiedzieć, że odpadliśmy z drużyną, która była zdecydowanie lepsza - kończy.
źródło: Sport

Przeczytaj również