Bramkarz Piasta: Temat powołania do kadry brałem za żart
18.01.2013
Bramkarz Piasta Gliwice zaliczył rewelacyjną debiutancką rundę w najwyższej klasie rozgrywkowej. Mimo że - wbrew stereotypowi golkipera - jest człowiekiem raczej spokojnym, wręcz flegmatycznym. - Nie podchodzę do życia zbyt emocjonalnie, bo to raczej nie przyniesie niczego dobrego. I na pewno się nie zmienię. Najważniejsze to być sobą i robić swoje. Prywatnie wariatem na pewno nie jestem, ale w trakcie meczu może to wyglądać różnie. Czasami nerwy puszczają, a nawet jeśli tego nie widać, to gdzieś ta złość we mnie siedzi - przyznaje.
W pewnym momencie wielu zaczęło się więc domagać nawet jego powołania do reprezentacji Polski. - Jakieś rozmowy w szatni na ten temat były, bo wiadomo, że w naszej ekstraklasie nie ma zbyt wielu bramkarzy, którzy mogliby do kadry aspirować. Głównie dlatego, że w wielu klubach grają po prostu obcokrajowcy. Mimo to, ja się specjalnie tą sprawą nie zajmowałem. Brałem to wszystko raczej jako żart - nie ukrywa.
Trelę przymierzano też do Zagłębia Lubin. - Trudno mi powiedzieć, ile było w tym prawdy, bo dowiedziałem się o tym tylko z mediów. Ze mną nikt z Zagłębia, ani żadnego innego klubu, się nie kontaktował, a jak nie ma czegoś na piśmie, to nie ma o czym dyskutować - ucina. Wiśle Kraków, która się go swego czasu lekką ręką pozbyła, taki bramkarz by się teraz jednak przydał. - Byłem w Krakowie 10 lat i robiłem wszystko, żeby się pokazać. Bez większych efektów, ale takie jest życie. Czasem trzeba odejść i spróbować szczęścia w innym miejscu. Ja tak zrobiłem i teraz mogę powiedzieć, że żadnej decyzji, jaką podjąłem od rozstania z Wisłą, nie żałuję - kończy Dariusz Trela.
W pewnym momencie wielu zaczęło się więc domagać nawet jego powołania do reprezentacji Polski. - Jakieś rozmowy w szatni na ten temat były, bo wiadomo, że w naszej ekstraklasie nie ma zbyt wielu bramkarzy, którzy mogliby do kadry aspirować. Głównie dlatego, że w wielu klubach grają po prostu obcokrajowcy. Mimo to, ja się specjalnie tą sprawą nie zajmowałem. Brałem to wszystko raczej jako żart - nie ukrywa.
Trelę przymierzano też do Zagłębia Lubin. - Trudno mi powiedzieć, ile było w tym prawdy, bo dowiedziałem się o tym tylko z mediów. Ze mną nikt z Zagłębia, ani żadnego innego klubu, się nie kontaktował, a jak nie ma czegoś na piśmie, to nie ma o czym dyskutować - ucina. Wiśle Kraków, która się go swego czasu lekką ręką pozbyła, taki bramkarz by się teraz jednak przydał. - Byłem w Krakowie 10 lat i robiłem wszystko, żeby się pokazać. Bez większych efektów, ale takie jest życie. Czasem trzeba odejść i spróbować szczęścia w innym miejscu. Ja tak zrobiłem i teraz mogę powiedzieć, że żadnej decyzji, jaką podjąłem od rozstania z Wisłą, nie żałuję - kończy Dariusz Trela.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów