Bramkarz "Niebieskich": Sędzia podyktował karnego zbyt pochopnie
10.12.2011
Wszystko przez rzut karny podyktowany przez sędziego Marcina Borskiego w końcówce pierwszej połowy. - Arbiter gwizdnął chyba zbyt pochopnie, a w innym przypadku myślę, że zagralibyśmy na zero z tyłu - powiedział.
- Z czwartego miejsca jesteśmy bardzo zadowoleni, choć trochę żal punktów, które straciliśmy u siebie. Nie wybrzydzajmy jednak, bo wszystkiego wygrać się nie da - dodał bramkarz, który wciąż nie jest pewny przedłużenia wygasającego kontraktu. - Prowadzę z działaczami Ruchu rozmowy o jego przedłużeniu na nowych warunkach. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu zakończymy negocjację - przyznał Słowak.
Niepocieszony po końcowym gwizdku był z kolei Artur Lenartowski, gracz Korony Kielce. - Jechaliśmy do Chorzowa po trzy punkty, ale prawda okazała się brutalna, bo "nie dojechaliśmy" na pierwszą połowę. Ruch strzelił nam łatwo trzy gole, a my do przerwy graliśmy bardzo słabo. W drugiej połowie próbowaliśmy odrobić straty, a czwarta stracona bramka była konsekwencją tego, że odkryliśmy się - powiedział były piłkarz Rakowa Częstochowa.
- Z czwartego miejsca jesteśmy bardzo zadowoleni, choć trochę żal punktów, które straciliśmy u siebie. Nie wybrzydzajmy jednak, bo wszystkiego wygrać się nie da - dodał bramkarz, który wciąż nie jest pewny przedłużenia wygasającego kontraktu. - Prowadzę z działaczami Ruchu rozmowy o jego przedłużeniu na nowych warunkach. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu zakończymy negocjację - przyznał Słowak.
Niepocieszony po końcowym gwizdku był z kolei Artur Lenartowski, gracz Korony Kielce. - Jechaliśmy do Chorzowa po trzy punkty, ale prawda okazała się brutalna, bo "nie dojechaliśmy" na pierwszą połowę. Ruch strzelił nam łatwo trzy gole, a my do przerwy graliśmy bardzo słabo. W drugiej połowie próbowaliśmy odrobić straty, a czwarta stracona bramka była konsekwencją tego, że odkryliśmy się - powiedział były piłkarz Rakowa Częstochowa.
Polecane
Ekstraklasa