Bramka anulowana z powodu... okrzyku! Czego nie wolno napastnikowi?
Piłkarze bytomscy nieznacznie (2-1), ale jednak pewnie - z przebiegu gry i stworzonych sytuacji - pokonali mistrza jesieni III ligi śląsko-opolskiej. W Świerklanach, gdzie grały obie drużyny, doszło jednak do niecodziennej sytuacji. Niebiesko-czerwoni zdobyli bowiem jeszcze jednego gola, którego nie uznał arbiter. A wszystko z powodu... okrzyku.
- Po ładnej akcji naszego zespołu, przed pustą bramką rywali znaleźli się Kamil Białkowski i Robert Wojsyk. Piłka zmierzała w ich kierunku, gdy ten drugi krzyknął głośno do kolegi "puść". Podanie dotarło więc ostatecznie do niego i "Bolo" zdobył gola - opowiada trener Polonii, Jacek Trzeciak. Jakież było jednak zdziwienie wszystkich polonistów, gdy sędzia... go nie uznał. Rozjemca wyjaśniał bytomianom, że tego rodzaju krzyki - mogące zmylić przeciwnika - są niedozwolone i nakazał graczom Przyszłości wznowić grę rzutem wolnym pośrednim. Argumentów strzelca, że w odległości 3-4 metrów od piłki nie było żadnego gracza rywali, nie wziął pod uwagę...