Mateusz i Michał Makowie w poważnej piłce zaistnieli na Śląsku, a konkretniej dzięki występom w Ruchu Radzionków, z którego trafili do Bełchatowa. Wkrótce prawdopodobnie zmienią klub. I być może wrócą na Śląsk.
Bracia Makowie wrócą na Śląsk? "Dobrze nam się tutaj gra..."
04.06.2013
Bracia Makowie w ostatnim spotkaniu sezonu 2012-2013 zaliczyli świetny występ przeciwko Piastowi i tym samym przekreślili szansę gliwiczan na zajęcie trzeciego miejsca w tabeli Ekstraklasy. Bliźniacy muszą jednak wpisać sobie w swoje CV spadek z ligi.
- Meczem w Gliwicach i całej rundzie potwierdziliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Wielu mówiło, że notujemy niezłe wyniki, bo gramy bez presji. Jednak my wciąż punktowaliśmy... Każdy kto zna się na piłce musi potwierdzić, że przyjemnie oglądało się nas wiosną. Kibice, trenerzy - oni wszyscy mówią, że zasłużyliśmy na Ekstraklasę. Zrobiliśmy bodaj czwarty wynik punktowy w ostatniej rundzie. Chcieliśmy utrzeć nosa tym, którzy tak szybko skazali nas na porażkę. Niestety, wyszło na ich - kręcił głową Mateusz Mak.
Bełchatów pozostałby w Ekstraklasie, gdyby w Łodzi porażki doznali piłkarze Podbeskidzia. - Wiedziałem, że Widzew nam nie pomoże. Nie było co na nich liczyć, ale i tak po cichu trzymałem kciuki. Przeliczyłem się. Teraz tylko gdybam co by było, gdyby Smolarek nie strzelił nam bramki w przedostatnim meczu... ale porażkę notuje się w przeciągu całego sezonu, a nie w jednym meczu. Jesienią zdobyliśmy sześć punktów. Jak można zdobyć tylko sześć oczek w 15 meczach?! To pytanie ciśnie się na usta każdemu - powiedział pomocnik.
W mediach zapowiadają, iż po spadku do I ligi, w Bełchatowie nastąpi wyprzedaż drużyny. - Sam nie wiem jak to będzie, część chłopaków ma kontrakty, kilku one się kończą. Wiele zależy od działaczy - stara się uciekać od tematu 22-latek.
Bracia Makowie w polskiej piłce zaistnieli dzięki Śląskowi. Wyciągnięci ze szkółki Stadionu Śląskiego przez Ruch Radzionków, tam pokazali swoje umiejętności. Mateusz przyznaje, że myśli ciepło o naszym regionie i chętnie by wrócił na Śląsk.
- Zawsze dobrze nam się tutaj grało - mnie i mojemu bratu. W meczu z Piastem to pokazaliśmy. Czy jednak wrócimy? To ciężkie pytanie i nieco zbyt szybko zadane. Pewnie więcej okaże się za miesiąc-dwa. Poza tym, należy pamiętać, że mamy jeszcze dwuipółroczny kontrakt z Bełchatowem - podkreśla zawodnik.
Bliźniacy nie mają jednak wpisanej w kontrakt kwoty odstępnego. Prawdopodobnie przez to, że kluby nie potrafiły się porozumieć, zimą bracia Makowie nie trafili do Piasta (a o takim temacie informowaliśmy w okienku transferowym). - Faktycznie, było coś na rzeczy. Temat umarł jednak śmiercią naturalną i zostaliśmy w Bełchatowie. Teraz natomiast żadnego zainteresowania nie ma - mówi Mateusz Mak. - Z Piasta - dodaje.
- Meczem w Gliwicach i całej rundzie potwierdziliśmy, że potrafimy grać w piłkę. Wielu mówiło, że notujemy niezłe wyniki, bo gramy bez presji. Jednak my wciąż punktowaliśmy... Każdy kto zna się na piłce musi potwierdzić, że przyjemnie oglądało się nas wiosną. Kibice, trenerzy - oni wszyscy mówią, że zasłużyliśmy na Ekstraklasę. Zrobiliśmy bodaj czwarty wynik punktowy w ostatniej rundzie. Chcieliśmy utrzeć nosa tym, którzy tak szybko skazali nas na porażkę. Niestety, wyszło na ich - kręcił głową Mateusz Mak.
Bełchatów pozostałby w Ekstraklasie, gdyby w Łodzi porażki doznali piłkarze Podbeskidzia. - Wiedziałem, że Widzew nam nie pomoże. Nie było co na nich liczyć, ale i tak po cichu trzymałem kciuki. Przeliczyłem się. Teraz tylko gdybam co by było, gdyby Smolarek nie strzelił nam bramki w przedostatnim meczu... ale porażkę notuje się w przeciągu całego sezonu, a nie w jednym meczu. Jesienią zdobyliśmy sześć punktów. Jak można zdobyć tylko sześć oczek w 15 meczach?! To pytanie ciśnie się na usta każdemu - powiedział pomocnik.
W mediach zapowiadają, iż po spadku do I ligi, w Bełchatowie nastąpi wyprzedaż drużyny. - Sam nie wiem jak to będzie, część chłopaków ma kontrakty, kilku one się kończą. Wiele zależy od działaczy - stara się uciekać od tematu 22-latek.
Bracia Makowie w polskiej piłce zaistnieli dzięki Śląskowi. Wyciągnięci ze szkółki Stadionu Śląskiego przez Ruch Radzionków, tam pokazali swoje umiejętności. Mateusz przyznaje, że myśli ciepło o naszym regionie i chętnie by wrócił na Śląsk.
- Zawsze dobrze nam się tutaj grało - mnie i mojemu bratu. W meczu z Piastem to pokazaliśmy. Czy jednak wrócimy? To ciężkie pytanie i nieco zbyt szybko zadane. Pewnie więcej okaże się za miesiąc-dwa. Poza tym, należy pamiętać, że mamy jeszcze dwuipółroczny kontrakt z Bełchatowem - podkreśla zawodnik.
Bliźniacy nie mają jednak wpisanej w kontrakt kwoty odstępnego. Prawdopodobnie przez to, że kluby nie potrafiły się porozumieć, zimą bracia Makowie nie trafili do Piasta (a o takim temacie informowaliśmy w okienku transferowym). - Faktycznie, było coś na rzeczy. Temat umarł jednak śmiercią naturalną i zostaliśmy w Bełchatowie. Teraz natomiast żadnego zainteresowania nie ma - mówi Mateusz Mak. - Z Piasta - dodaje.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów