"Bojar" ma dla kogo wracać
19.06.2009
Mijała 40. minuta kwietniowej konfrontacji pomiędzy Piastem i Lechem. Marcin Bojarski upadł poza placem gry na tyle nieszczęśliwie, że przypłacił to złamaniem nogi. Nikt jeszcze wtedy nie przypuszczał, że rozbrat z futbolem byłego zawodnika Cracovii będzie tak długi. - Najgorsze mam już za sobą. Rozpocząłem rehabilitację. Wcześniej jednak przeżywałem ciężkie chwile. Myślę, że za dwa, trzy miesiące - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem - będę mógł pomagać Piastowi w walce o ligowe punkty - mówi popularny "Bojar".
Mimo że zawodnik na długo wypadł z rywalizacji o miejsce w składzie, nie zapomnieli o nim fani Piasta, którzy w każdym meczu - nawet pomimo nieobecności piłkarza na trybunach - dawali wyraz swojej sympatii... - I jestem im za to bardzo wdzięczny. Kiedy jeszcze leżałem w szpitalu, obserwując na szklanym ekranie potyczkę z Legią, słyszałem, że wspierają mnie swoim dopingiem - wspomina 32-latek. - Było to jeszcze bardziej motywujące i pomogło mi przezwyciężyć ból. Mam dla kogo wracać na boisko! - dodaje.
W Gliwicach nikt nie rozpamiętuje już pierwszego sezonu w ekstraklasie, a sztab szkoleniowy, jak i piłkarze zastanawiają się, jak zaoszczędzić sobie i swoim sympatykom nerwowego finiszu. - Wspólnie osiągnęliśmy sukces, chociaż przed sezonem byliśmy z góry skazywani na niepowodzenie. W najbliższych rozgrywkach liga będzie jednak jeszcze trudniejsza. Nie zapominajmy o tak uznanych firmach jak Zagłębie Lubin, które dopiero co awansowało do elity - zaznacza Marcin Bojarski.
Mimo że zawodnik na długo wypadł z rywalizacji o miejsce w składzie, nie zapomnieli o nim fani Piasta, którzy w każdym meczu - nawet pomimo nieobecności piłkarza na trybunach - dawali wyraz swojej sympatii... - I jestem im za to bardzo wdzięczny. Kiedy jeszcze leżałem w szpitalu, obserwując na szklanym ekranie potyczkę z Legią, słyszałem, że wspierają mnie swoim dopingiem - wspomina 32-latek. - Było to jeszcze bardziej motywujące i pomogło mi przezwyciężyć ból. Mam dla kogo wracać na boisko! - dodaje.
W Gliwicach nikt nie rozpamiętuje już pierwszego sezonu w ekstraklasie, a sztab szkoleniowy, jak i piłkarze zastanawiają się, jak zaoszczędzić sobie i swoim sympatykom nerwowego finiszu. - Wspólnie osiągnęliśmy sukces, chociaż przed sezonem byliśmy z góry skazywani na niepowodzenie. W najbliższych rozgrywkach liga będzie jednak jeszcze trudniejsza. Nie zapominajmy o tak uznanych firmach jak Zagłębie Lubin, które dopiero co awansowało do elity - zaznacza Marcin Bojarski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów