Bohater Ruchu: To chyba były najbrzydsze bramki w mojej karierze

10.12.2011
- Strzeliłem dziś gole kuriozum. Chyba najbrzydsze w karierze. Ale liczy się to, co w sieci. W tym sezonie wielokrotnie ładnie strzelałem na bramkę, a piłka nie wpadała - mówi Marek Zieńczuk.
Strzelec trzech goli w dzisiejszym spotkaniu Ruchu Chorzów z Koroną Kielce przyznał, że miał sporo szczęścia. - Piłka sama szukała drogi do siatki - uśmiechał się Zieńczuk, dla którego był to drugi hat-trick w karierze. - Rzeczywiście. Za pierwszym razem grałem w Amice Wronki i wysoko pokonaliśmy Widzew Łódź, prowadzony wówczas przez trenera Franciszka Smudę. Wtedy było mi jednak łatwiej, bo byłem ustawiony w ataku - przypomniał skrzydłowy "Niebieskich".

Doświadczony zawodnik nie był dziś jednak w pełni zadowolony. Miał bowiem pretensje do sędziego Marcina Borskiego. - Bo szastał kartkami. Mi też pokazał żółtą  a że jest to moja czwarta żółta kartka,  nie zagram w pierwszym wiosennym meczu. W sumie więc dobrze, że zakończyliśmy już rozgrywki, bo poza tym naciągnąłem sobie dzisiaj mięsień dwugłowy - powiedział Zieńczuk.

Po ostatnich powołaniach dla zawodników Ruchu, Zieńczuk też teoretycznie mógłby liczyć na powrót do reprezentacji. -  Oczywiście zawsze marzy się o kadrze, ale ja twardo stąpam po ziemi. Dla mnie to temat zamknięty. Są jednak w drużynie młodsi ode mnie chłopcy, którzy otrzymali powołanie. Przed nimi są całe kariery. Uważam, że Arek Piech i Maciek Jankowski sobie na nie zasłużyli, mam nadzieję, że wykorzystają szanse - dodał.

Były gracz Wisły Kraków jest bardzo zadowolony z zakończonej rundy jesiennej. - Nikt na nas nie liczył, a my robimy swoje. Cichaczem usadowiliśmy się na czwartym miejscu i mam nadzieję, że nie powiedzieliśmy ostatniego słowa w tych rozgrywkach - zakończył Marek Zieńczuk.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również