Bohater Ruchu: Przy bramce zamknąłem oczy i wpadło...
27.07.2013
Po spotkaniu z Lechią Gdańsk, "Malina" nie tryskał jednak humorem. Ten remis cieszył chorzowian zdecydowanie mniej niż ten zeszłotygodniowy z Lechem Poznań. - Spodziewaliśmy się, że to będzie trudny mecz i tak w istocie było. Bardzo chcieliśmy zdobyć trzy punkty, ale niestety się to nie udało. Mamy remis i jedziemy dalej - stwierdził. Brak zwycięstwa może martwić o tyle, że było to już dziewiąte spotkanie Ruchu bez wygranej.
Gdyby nie gole Malinowskiego, humory w Chorzowie byłyby jednak dużo gorsze. - Cóż, przy bramce zamknąłem oczy i wpadło. Na pewno nie będę z tego powodu płakać, aczkolwiek - tak jak mówię - priorytetem były trzy punkty, których niestety nie udało się zebrać - dodał.
Zdaniem kapitana dało się natomiast uniknąć gola dla Lechii. - Jasne, trzeba przyznać, że Deleu też strzelił piękną bramkę. Trudno jednak nie mieć pretensji, jeżeli gościu stoi sam na 20. metrze przed naszą bramką. Osobiście uważam, że gra była 50 na 50. Nie wydaje mi się, by Lechia zepchnęła nas do defensywy, a my tylko wybijaliśmy piłki - zakończył Marcin Malinowski.
Gdyby nie gole Malinowskiego, humory w Chorzowie byłyby jednak dużo gorsze. - Cóż, przy bramce zamknąłem oczy i wpadło. Na pewno nie będę z tego powodu płakać, aczkolwiek - tak jak mówię - priorytetem były trzy punkty, których niestety nie udało się zebrać - dodał.
Zdaniem kapitana dało się natomiast uniknąć gola dla Lechii. - Jasne, trzeba przyznać, że Deleu też strzelił piękną bramkę. Trudno jednak nie mieć pretensji, jeżeli gościu stoi sam na 20. metrze przed naszą bramką. Osobiście uważam, że gra była 50 na 50. Nie wydaje mi się, by Lechia zepchnęła nas do defensywy, a my tylko wybijaliśmy piłki - zakończył Marcin Malinowski.
Polecane
Ekstraklasa