Bohater Ruchu Chorzów: Brakowało nam naszych kibiców

22.10.2011
- Wyszliśmy na początku, jakby trochę zaspani. Może nie wierzyliśmy, że można tu coś ugrać? Ale to się zmieniło. Zobaczyliśmy, że nie taki Górnik straszny - powiedział po derbowym spotkaniu Arkadiusz Piech.
W pierwszej połowie lepsze wrażenie sprawiali gospodarze. To oni wyszli na prowadzenie po golu Prejuce'a Nakoulmy z rzutu karnego. Grali agresywniej i nie pozwalali gościom na zbyt wiele. "Niebiescy" praktycznie nie zagrażali bramce Łukasza Skorupskiego.

- Wyszliśmy na początku, jakby trochę zaspani. Może nie wierzyliśmy, że można tu coś ugrać? Ale to się zmieniło. Zobaczyliśmy, że nie taki Górnik straszny. Brakowało nam też naszych kibiców i ich dopingu. Może gdyby oni byli, nasza gra wyglądałaby na początku całkiem inaczej? - zastanawiał się Piech.

W drugiej połowie oglądaliśmy całkiem inne drużyny. Po przerwie to zabrzanie nie zagrażali bramce przeciwnika, a swój koncert rozpoczęli chorzowianie. Najpierw do remisu doprowadził Marek Szyndrowski, a kilkanaście minut później trzy punkty zapewnił Arkadiusz Piech. Przy "pomocy" Adama Banasia.

- Walczyliśmy ciało w ciało. Do końca piłki nie widziałem. Chyba się ona jeszcze odbiła od Banasia. W pewnym momencie zauważyłem, że spada mi pod nogę, więc pomyślałem, że uderzę. I wpadła - cieszył się snajper "Niebieskich", który mógł mieć na swoim koncie więcej bramek.

Miał dwie okazje. W pierwszej trafił w Łukasza Skorupskiego. - To była trudna sytuacja. Później miałem o wiele łatwiejszą, ale nie udało się ponownie strzelić. Mogliśmy podwyższyć ten wynik - żałował Piech. Również przed golem na 2-1 napastnik Ruchu miał strzeleckie okazje. Po jednej z nich... aż uklęknął trener Waldemar Fornalik.

- Widziałem to, ale powiedziałem sobie: "spokojnie, zaraz będzie następna sytuacja". I była - uśmiechał się Piech.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również